Chris Moneymaker – Ukryty w cieniu

Chris Moneymaker - Ukryty w cieniu

Jeśli Chrisa Moneymakera nazywa się ojcem współczesnego pokera, dzięki triumfowi na WSOP 2003, to Sama Farhę należałoby chyba uznać za matkę tego sukcesu.

Podobnie, jak Joe Hachem, Farha urodził się w Libanie. Joe razem ze swoją rodziną trafił ostatecznie do Australii. Farha wyjechał z Libanu, gdy w 1975 roku wybuchła tam wojna domowa (zakończona dopiero w 1990, zginęło w niej 120-150 tysięcy osób). Z Libanu rodzina trafiła ostatecznie do Stanów Zjednoczonych, gdzie osiedliła się w Kansas. Już na miejscu zdobył wykształcenie. Uczęszczał na University of Kansas, gdzie wcześniej uczyli się nobliści, znani naukowcy i politycy. Sam ukończył na uczelni zarządzanie w biznesie. Po zakończeniu studiów podjął decyzję o przeprowadzce do Houston w stanie Teksas, gdzie dołączył do swojego brata, u którego zresztą znalazł pracę. I to właśnie w mieście, skąd pochodzi koszykarski zespół Rockets, Farha rozpoczął swoją przygodę z pokerem.

Pierwszy raz zetknął się z pokerem rok po przyjeździe do brata i od razu zaliczył dobry debiut. Wygrał kilka tysięcy dolarów. W 1990 roku zdecydował się rzucić dotychczasową pracę i spróbować szczęścia (oczywiście dzięki swoim umiejętnościom) w pokerze. I teraz, patrząc z perspektywy czasu, może powiedzieć, że nie żałuje tej decyzji.

Sam Farha- 2Jego pierwszy wielki sukces to 1996 rok. Amerykanin pojechał na World Series Of Poker i od razu sięgnął po mistrzowski tytuł. Okazał się najlepszy w turnieju $ 2,500 Omaha Pot Limit, a na jego konto wpłynęło równe 145 tysięcy dolarów. Na kolejny sukces na tej najważniejszej imprezie pokerowej musiał czekać sześć lat. Wtedy, w turnieju $ 1,500 Pot Limit Omaha był bliski kolejnego tytułu, ale ostatecznie musiał zadowolić się trzecim miejsce i prawie 50 tysiącami złotych.

Rok później także nie dane mu było posmakować zwycięstwa. A wszystko przez Chrisa Moneymakera. Nikomu nie znany księgowy z Atlanty pokonał w heads-up’ie zawodowego pokerzystę. To była sensacja. Ale pomyślcie też w ten sposób. Gdyby Chris nie wygrał, dzisiaj świat pokera wyglądałby całkowicie inaczej, o wiele ubożej (i nie chodzi mi tylko o ilość pieniędzy obecnych w pokerze). Mówiąc więc trochę żartobliwie, Farha ma jakieś zasługi.

Z drugiej strony Sam może mówić o szczęściu. W drugim dniu rywalizacji w Main Evencie przegrał potężne rozdanie przeciwko Barry’emu Greensteinowi. Przed sobą miał zaledwie dziesięć procent średniego stacka. Chciał już nawet odejść od stołu i zakończyć grę, ale Barry przekonał go, żeby został i kontynuował grę. W tym wypadku zasada ,,chip and chair” (chociaż może nie dosłownie) zadziałała i zaprowadziła go aż do finału. Niestety, przegrał, ale na pocieszenie otrzymał 1,3 miliona dolarów nagrody.

Ciekawa jest też jego historia z kolejnymi dwoma bransoletkami, które zdobył. W 2006 roku sięgnął po tytuł w turnieju $5,000 Omaha Hi-Low Split-8 or Better. Przez kolejne trzy lata nie grał w nim i wrócił w 2010 (wpisowe wynosiło już $10,000). I ponownie okazał się najlepszy. A ponieważ jest specjalistą od Omahy, o czym świadczą trzy bransoletki, Amerykanin zdecydował się wydać książkę nt. strategii gry w tej odmianie.

Sam Farha- 3W 2011 roku, na kolejnej edycji WSOP doszło do wielkiego rewanżu pomiędzy obydwoma pokerzystami. Przy specjalnym stole, udziale publiczności i w otoczeniu kamer telewizji ESPN dwaj znakomici pokerzyści przystąpili do wyrównywania rachunków (chociaż to tyczy się bardziej Sama). Zasady były proste. Najlepszy spośród trzech meczów wygrywa cały pojedynek. W pierwszym meczu górą był Chris Moneymaker. W drugim meczu do atak przystąpił Farha i wyrównał stan rywalizacji. Tak więc wszystko miało rozstrzygnąć się niczym w westernie. Dwaj rywale stają naprzeciw siebie, a ,,żywy” może zostać tylko jeden. W trzecim meczu, na prowadzenie wyszedł Farha, a Moneymaker był w pewnym momencie zdany na łaskę dwóch kart, które mogły go uratować. I jak się pewnie domyślacie, mistrz z 2003 roku trafił swoją kartę i wrócił do gry. Po kolejnych dwunastu rozdaniach to właśnie on cieszył się z końcowego zwycięstwa. Pytany, czy zabolała go ta porażka, mówił: -Niespecjalnie. Boli, gdy grasz źle. Boli emocjonalnie, gdy grasz źle i przegrywasz. Mówisz do siebie ,,Dlaczego tak zrobiłem?”. Ale nie uważam, żebym zrobił dzisiaj coś źle. Myślę, że zagrałem perfekcyjnie-.

Natomiast Moneymaker tak opisywał swoje wrażenia: -Gdy grasz heads-up’a to może zdarzyć się wszystko. Podoba mi się to, że grałem bardzo dobrze. Miałem kilka rozdań, gdzie nie byłem faworytem. Ale nie jestem pewien, że powinienem zagrać wtedy inaczej. Myślę, że teraz [w 2009 roku- JS] jestem znacznie lepszym graczem niż w 2003 roku. Grałem dzisiaj bardzo dobrze i to mi odpłaciło-.

Czy obu pokerzystom będzie jeszcze dane rozegrać kolejny rewanżowy pojedynek? Najbliższa okrągła rocznica wypadnie dopiero za 4 lata. A może wcześniej spotkają się na stole finałowym któregoś z turniejów WSOP? To byłoby z pewnością duże wydarzenie. Na razie, na tegorocznym WSOP zanotował tylko jedno miejsce płatne.

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa