4 Rzeczy, których nie usłyszysz z ust dobrego gracza

4 Rzeczy, których nie usłyszysz z ust dobrego gracza

Profesjonaliści prezentują znacznie wyższy poziom niż amatorzy. O tym wiedzą wszyscy. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że najlepsi gracze używają zupełnie innego słownika niż amatorzy. Oto cztery rzeczy, które często można usłyszeć z ust amatorów, a których profesjonaliści się wystrzegają.

1. „Według mnie ma A K.”

Amatorzy mówią to ciągle i niemal zawsze się mylą. Nie chodzi tu o rękę A K, ona nie jest problemem, a w jej miejsce można podstawić jakąkolwiek inną. Chodzi o to, że amatorzy mają tendencję do upraszczania gry. Kiedy próbują czytać karty, skupiają się na jednej konkretnej ręce, odrzucając wszystkie inne. Następnie skupiają się, aby grać wszystko, co może pokonać tę rękę.

Problemem jest jednak, że nie da się ograniczyć czyjegoś zakresu do wyłącznie jednej ręki. Gracze z elity powiedzieliby raczej „obstawiam go na słaby zasięg”. Oznacza to, że rywal może mieć wiele różnych układów.

2. „Spasowałem/tylko sprawdziłem próbując ograniczyć moją wariancję.”

To naturalne, że w NL Hold`emie występują wzloty i upadki i o ile upswingi są dobre, to te drugie stanowią problem. Gracze z małymi umiejętnościami zaczynają myśleć, że jeżeli nie włożą nic do puli, to nic nie stracą i zaczynają grać coraz bardziej pasywnie.

Zamiast re-raisować Q Q przed flopem, robią zwykłe sprawdzenie. Zamiast sprawdzenia z kartami, na których można blefować, pasują. To samo jest przy posiadaniu draw. Amator za każdym razem wybiera tę opcję, dzięki której zaangażuje w rozdanie jak najmniej środków. Wtedy właśnie pada słynne zdanie o ograniczaniu wariancji. „Oczywiście, mógłbym wyciągnąć więcej tu czy tu, ale bez tych swingów gram znacznie lepiej”.

Taka strategia jednak nie popłaca. Wygrywanie w pokerze wymaga dużej agresji i podejmowania ryzyka. Nie można systematycznie redukować ryzyka i nadal grać mocną rozgrywkę. To się nie uda.

Jeżeli ograniczysz wszystkie marginalne decyzje do pasowania czy sprawdzania, to mądry gracz wykorzysta każde sprawdzenie robiąc podbicie. Gracze z czołówki grają na wysokiej wariancji, ponieważ ona jest najlepsza i daje największe korzyści. Jeżeli próbuje się ją ograniczyć, to trzeba być gotowym na to, że nigdy nie zgarnie się poważnej wypłaty…

3. „Podbiłem, żeby wyrzucić go z tego rozdania.”

Bardzo często amatorzy powołują się na tę zasadę na silnym i dynamicznym boardzie. Dla przykładu mając Q Q na stole J 9 6 w dwóch kolorach. Ktoś zagrywa, a oni podbijają, ponieważ chcą bronić swój układ.

Ale jeżeli to dobrze przemyślimy to ten pomysł jest niedorzeczny. Dobre ręce mają wartość dopiero przy showdownie. Jeżeli podbija się na flopie chcąc koniecznie wyrzucić przeciwnika, to równie dobrze można mieć 7-2. W rzeczywistości, jedyną różnicą pomiędzy Q Q a 7-2 jest to, że wygra się więcej z Q Q przy showdownie. Więc mając Q Q nie ma sensu unikać showdownów. I odnosi się to do wszystkich dobrych układów.

Nie oznacza to jednak również, że podbijanie z Q Q na flopie jest złe. Niewłaściwa jest natomiast argumentacja przedstawiana przez amatorów – „zakończenie rozdania”.

Profesjonaliści mówią o zasięgach podbić. Każdy gracz z elity spojrzy na flopa J 9 6 w dwóch kolorach i pomyśli o każdej możliwej ręce, jaką mogą trzymać jego rywale. Następnie zrobi podział zakresu na taki, w którym pasować, sprawdzać czy podbijać. W tym ostatnim przypadku może również zrobić rozróżnienie na duże i małe podbicie. Zazwyczaj te skomplikowane wyliczenia ćwiczone są poza stołem, więc podczas rozgrywki przychodzą one do głowy najlepszych automatycznie.

4. „Zagram przeciwko niemu z czymkolwiek następnym razem. Wiem, że tylko kradnie blindy.”

Ludzie łatwo zapamiętują to, co się przed chwilą wydarzyło i próbują przekładać wszystko na przyszłość. Jeżeli jakaś drużyna sportowa wygra 3 mecze z rzędu z dużą przewagą, to ludzie mają tendencję do przeceniania jej umiejętności przed kolejnymi spotkaniami. Oczywiście, ta drużyna może być dobra, ale nie aż tak, jak wydaje się ludziom po zwycięskiej serii.

Podobnie jest w pokerze. 100 rozdań nie znaczy absolutnie nic w całym wielkim schemacie. Doświadczeni gracze online powtarzają, że do wyciągnięcia jakiegokolwiek wniosku potrzeba rozegrania 1000 rozdań. Amatorzy wyciągają dziwne wnioski cały czas na podstawie 100 rozdań czy nawet mniejszej ilości. „On zawsze blefuje”, „ona gra tylko z nutsami” „on gra bardzo tight” itp.

W większości przypadków nie da się wysnuć takich wniosków po jednym dniu gry. Ale amatorzy robią to cały czas. Gracze z elity biorą pod uwagę bardziej obiektywne przesłanki. Oczywiście, dokonują readów na przeciwnikach i dostosowują do nich swoją grę, ale te dostosowania są oparte na silnej i zbalansowanej strategii.

Profesjonalista nie spojrzy na swoje karty i już przed flopem stwierdzi, że będzie ją rozgrywał „jak asy”. Tak, jak powiedziałem wcześniej, gracze z czołówki myślą kategoriami zasięgów.

turnieje Winamax

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa