W ogniu pytań – Arkadiusz Olszowy

W ogniu pytań - Arkadiusz Olszowy

Naszą grą zainteresował się przez przypadek, podczas odwiedzin u syna, ale szybko „zachorował” na pokera. Cashował w 7 krajach, zajmując m.in. 2. miejsce w Main Event`cie unibet Open Ryga. W dużych turniejach wygrał ponad $100 tys. ale marzy o tym, by zagrać w Las Vegas. Ciągle podnosi swoje umiejętności i cieszy się z tego, że poker daje mu możliwość poznawania fantastycznych ludzi. I zna bardzo ciekawe kulisy powstawania ustawy hazardowej. Dziś w naszym cyklu wywiadów z polskimi pokerzystami niezwykle wszechstronny pokerzysta – Arkadiusz Olszowy!

Jak zaczęła się Pańska przygoda z pokerem?

Arkadiusz Olszowy: Odwiedzałem syna, który mieszka zagranicą i wybierał się on na turniej pokerowy. Nie mając o tej grze bladego pojęcia powiedziałem, że też chcę zagrać. Napisał mi taką karteczkę – który układ jest lepszy i z nią pojechałem na turniej. Żetony przede mną szybko się kurczyły i zająłem ostatnie miejsce. Kilka dni później syn znów jechał na turniej więc znów się do niego przyłączyłem. Tym razem jednak zacząłem wszystko analizować, długo się zastanawiać i tak się złożyło, że wygrałem ten turniej. Od tego momentu zachorowałem na pokera. Sprawiał mi on ogromną przyjemność. Jak tylko wróciłem do Polski, chciałem nawet założyć klub pokerowy. Mój prawnik zbadał jednak sytuację i okazało się, że nie jest to możliwe. To było 5 lat temu.

Czym jest dla Pana poker?

Arkadiusz Olszowy: Często zastanawiałem się nad tym. Stworzyłem sobie nawet taką definicję pokera i kolejność cech pokera w tej definicji jest dla mnie bardzo ważna. Poker to gra umiejętności, wytrwałości, cierpliwości i sprzyjających okoliczności. To w kontekście dyskusji tej dyskusji o losowości pokera. Ten element szczęścia, które ja nazywam sprzyjającymi okolicznościami, jest według mnie na samym końcu.

Poker jest dla mnie fantastyczną okazją poznawania ludzi i to ludzi każdego pokroju. Przy stole siadają osoby w różnym wieku, z różnych krajów, o różnym statusie majątkowym i społecznym i ten stół pokerowy to wszystko wyrównuje. Wszyscy mają równe szanse i to bardzo wyraźnie widać.

Dzięki pokerowi poznałem wiele wspaniałych osób, z którymi utrzymuję fantastyczne relacje, od których bardzo dużo się uczę. Bardzo istotny w pokerze jest również dla mnie element współzawodnictwa, dreszczyk emocji, zmierzenie się z innymi, sprawdzenie własnych umiejętności, założeń.

Poker jest też miejscem, w którym można wykorzystać umiejętności zdobyte w innych zawodach. Dobrze widać to na przykładzie Marcina Horeckiego czy Radosława Jedynaka. Jednemu pomaga znajomość zasad inwestowania na rynkach finansowych, a drugiemu świetna gra w szachy.

Działa to też w drugą stronę – umiejętności zdobyte w pokerze, można potem wykorzystać w innych dziedzinach życia. Poker uczy pokory, cierpliwości, uczy też, jak pogodzić się z porażką i szybko się z tego podnieść. Poker wyrabia również nawyk ciągłego uczenia się, poprawiania swoich umiejętności.

Poker ciągle się zmienia. Mówi się, że to zupełnie inna gra niż jeszcze kilka lat temu. Jakie zmiany Pan zauważył w tej grze?

Arkadiusz Olszowy: Wydaje mi się, że kiedyś poker był bardziej agresywny. W tej chwili zauważam, że staje się bardziej wyrafinowany, analityczny, matematyczny.

To również wynik tego, że teraz każdy pokerzysta bardzo mocno przygotowuje się do każdej sesji.

Arkadiusz Olszowy: Zgadza się. Oczywiście, ze względu na swoje obowiązki zawodowe nie mogę poświęcić pokerowi tyle godzin ile bym chciał, ale i tak bardzo dużo czytam – czy to książek, czy artykułów w Internecie. Jestem niemieckojęzyczny więc korzystam z tych portali. Uważam, że niemieccy pokerzyści są teraz zdecydowanie najlepsi. Być może niebawem grupa naszych pokerzystów będzie mogła do nich dołączyć.

OlszowyOstatnio zamówiłem sobie książkę Mike Caro „Poker Tells” o mowie ciała. Być może ona nie jest teraz już tak istotna, gdyż mniej zwraca się obecnie uwagę na ten aspekt gry.

Co tydzień odbywam również spotkania z jednym z polskich pokerzystów podczas których poznaję tajniki gry i również on podkreślał sens takiego podejścia.

Rozumiem, że Pański kalendarz startów pokerowych jest uzależniony od spraw zawodowych?

Arkadiusz Olszowy: Co roku zakładam sobie, że wystartuję w jakimś turnieju i staram się grać satelity do tych turniejów. Teraz bardzo chcę pojechać do Pragi i zagrać wreszcie w turnieju EPT.

Czy ma Pan jakieś pokerowe marzenie? Wiąże się ono z jakąś wygraną czy może na przykład występie w danym miejscu, na przykład w Las Vegas?

Arkadiusz Olszowy: W tym roku bardzo chciałem się znaleźć na World Series of Poker. Byłem kilka razy w Las Vegas, ale nigdy nie grałem tam w pokera. Ale rzeczywiście, to jest mój cel, moje marzenie aby zagrać w tak dużym turnieju, oczywiście bez żadnych oczekiwań.

Nawiązując do tych oczekiwań, niedawno Marcin Horecki na swoim blogu napisał, aby podchodzić do pokera tak, jak Adam Małysz podchodził do skoków narciarskich – koncentrować się wyłącznie na danym rozdaniu. Czy Pan też stara się realizować takie założenie?

Arkadiusz Olszowy: Tak, pokazuje to ostatnie unibet Open kiedy odpadłem na bublle choć wcale nie musiałem. Od pewnego czasu staram się realizować takie podejście. Nie ukrywam, że bardzo trudno jest przejść obok poprzedniego rozdania, szczególnie jeżeli zakończyło się ono niepomyślnie, ale można sobie to wyćwiczyć.

Poker w Polsce wciąż praktycznie jest nielegalny. Jakie jest Pańskie zdanie na temat naszej ustawy hazardowej?

Arkadiusz Olszowy: Mam bardzo ciekawą historię z tym związaną. Kilka lat temu, gdy toczyły się prace nad tą ustawą, byłem w pewnym miejscu, w którym było trzech posłów Platformy Obywatelskiej. Z premedytacją powiedziałem wtedy na głos, że ich partia przegra najbliższe wybory. Zapytali dlaczego więc opowiedziałem, że stracą głosy wszystkich miłośników pokera po tym jak przygotowana przez nich ustawa zakaże pokera. Byli bardzo zdziwieni i mówili, że to niemożliwe że poker będzie zakazany bo przecież oni sami sobie też pogrywają. Twierdzili, że się mylę i takiego zapisu nie ma, ale przyznawali, że ustawy nie czytali. Kilka miesięcy później została ona uchwalona. To o czymś świadczy…

A czy legalizacja pokera w Polsce jest potrzeba?

Arkadiusz Olszowy: Tak, zdecydowanie. Choćby po to, aby uświadomić ludziom, czym jest poker. Niektórzy zupełnie nie rozumieją tej gry. Gdy mówię, że pojechałem na turniej, znajomi czy rodzina pytają, ile mogłem przegrać. Gdy odpowiadam, że tylko wpisowe, to nie rozumieją tego. Ludziom wydaje się, że gdy gra się w pokera to od razu trzeba zastawiać dom. Wyjaśniam to zawsze w ten sposób: Jeżeli Radwańska chce wystartować w jakimś dużym turnieju, to musi wpłacić wpisowe, które potem trafia do puli nagród. Podobnie jest w pokerze. Gdyby kwestie pokera były w Polsce uregulowane, to wtedy łatwiej byłoby tego „diabła” odczarować i pokazać, jaki naprawdę jest poker.

Czy ma Pan jakiś pokerowy wzór, swojego idola?

Arkadiusz Olszowy: Tak, to Barry Greenstein, który imponuje mi nie tylko stylem, zachowaniem przy stole, ale również tym, co robi z wygranymi pokerowymi. Oczywiście, na oddawanie wygranych na cele charytatywne to przywilej tych, którzy mogą sobie na to pozwolić, są milionerami. Imponuje mi również mnóstwo polskich młodych graczy, od których bardzo dużo się uczę.

Jaką radę dałby pan młodym pokerzystom, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę z grą?

Arkadiusz Olszowy: Gdy ja przystępuję do gry, to staram się odizolować od otoczenia, stworzyć sobie dobre warunki do gry. Jeżeli jadę na jakiś turniej, to jadę po to, aby grać turniej – trzeba być wypoczętym, wyspanym, żadnego alkoholu. Pełne skupienie i pełne zaangażowanie w turniej, bo to właśnie dla niego jest się w danym miejscu. Nie rozumiem tych, który jadą na turniej i balują a następnie przystępują do gry zmęczeni i niewyspani.

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa