Boeree o Kurganowie, połonącym człowieku i Bilzerianie

Boeree o Kurganowie, połonącym człowieku i Bilzerianie

Liv Boeree to z pewnością jedna z najbardziej rozpoznawalnych osób w pokerze. Piękna Brytyjka, członkini pokerstars Team Pro udzieliła ciekawego wywiadu portalowi PokerListing, w którym opowiada o swoim ostatnim wypadzie na festiwal „Burning Man”, chodzeniu i nauce z Igorem Kurganovem i plastikowym życiu Dana Bilzeriana. Pada równiez pytanie o jej kontrakt z pokerstars.

Pytanie: Czy też jesteś Londynką, jak Victoria Coren?

Liv Boeree: Nie, jestem dziewczyną ze wsi – pochodzę z miasteczka położonego 25 kilometrów od Londynu. Ale teraz mieszkam w Londynie.

Pytanie: Krótko przed odpadnięciem z EPT Londyn było rozdania, w którym byłaś na dużym blindzie, mając około 5-6 BB. Benny Spindler podbił z małego blinda, a ty broniłaś swojego, ale spasowałaś po flopie.

Liv Boeree: Jak wiecie, dobrze znam się z niemieckimi specjalistami od high rollerów, jak Igor Kurganov, Philipp Gruissem czy Max Altergott. Pracowałam z nimi nad swoją grą. Być może będą mieli mi to za złe, bo nie powinnam zdradzać takich szczegółów, ale zagrałam tak, jak mi doradzili. Zostawiam jednak ocenę innym.

Pytanie: Nie było to zagranie do końca zgodne ze strategiami.

Liv Boeree: Czym są strategie gdy mam 4 BB i przed sobą jeszcze grę na małym blindzie? Benny Spindler jest agresywnym graczem, ja miałam Q 4 offsuit, nie tak tragiczną rękę startową, na pewno była to ręka do gry. Oczywiście, mogłam zagrać all-in.

Pytanie: Czemu tak nie zrobiłaś?

Liv Boeree: Bo nie miałam fold equity. Benny nigdy, przenigdy nie pasuje. I było wiele flopów, na których mogłam zrobić check-call. Jeżeli znalazłabym jakikolwiek związek z flopem, mogłabym zagrać za wszystko, a on spasowałby niskie układy. Spadł jednak flop, którego nienawidzę – 8 8 7 więc zobaczyłam go za niską cenę, biorąc pod uwagę duże ante. Tak ja to interpretuję. I jeżeli tak samo zrobiłby na przykład Phil Ivey, ludzie z forum 2+2 nazwaliby go genialnym. Ale ja jestem tylko dziewczyną więc teraz to jest fatalne zagranie.

Pytanie: Jak dostałaś się do kręgu znanych niemieckich graczy, których wymieniałaś wcześniej?

Liv Boeree: Znałam ich od dawna. Od ośmiu czy dziewięciu miesięcy chodzę z Igorem i jestem zakochana. Cały niemiecki team to wspaniali ludzie z wielkimi umysłami. Mam szczęście, że ich znam.

Pytanie: Byłaś z nimi na festiwalu Burning Man i opublikowałaś interesujący wpis na blogu o tym. Jak to się stało, że tam pojechałaś?

Liv Boeree: Antonio Esfandiari, który jest moim kolejnym dobrym przyjacielem, jeździ na ten festiwal od wielu lat i zaprosił mnie.

Pytanie: Ale jesteś raczej gitarzystką, palaczką i rockową dziewczyną, a to raczej hippisowski festiwal?

Liv Boeree: Tak, absolutnie, ale był tam cały przekrój społeczeństwa. Ten festiwal zdejmuje właśnie bariery społeczne, które w normalnym życiu nas ograniczają przed poznawaniem innych. Szczerze mówiąc, nigdy nie czułam się bezpieczniejsza, bardziej kochana i chciana. To był ciepły powiew życzliwości. Nie ma tam żadnych pieniędzy, a jeżeli czegoś potrzebujesz, to prosisz innych – wszyscy się ze sobą dzielą. Igor i ja chyba jesteśmy nowoczesnymi hippisami. Zwracamy uwagę na zieloną energię, na festiwalu np. używane były panele słoneczne aby ją pozyskać.

Pytanie: Jakie jest znaczenie palenia wielkiej kukły podczas tego festiwalu?

Liv Boeree: Chodzi o to, że nic nie jest wieczne, a płonąca kukła symbolizuje, że wszystkie materialne rzeczy są ulotne. Doskonale uzmysławiamy sobie to w pokerze – miewa się wielkie wygrane, ale też poważne downswingi. Ludzie żyją i umierają, trzeba to zaakceptować.

Pytanie: Czy w tej podróży odkryłaś siebie?

Liv Boeree: Zdecydowanie! Najważniejsze było to, że byłam częścią społeczności. Nasz obóz liczył około 60 osób. Mieszkaliśmy razem w całkiem komfortowych warunkach. Po 6 dniach każdy się do siebie zbliżył. To coś zupełnie innego niż poker, gdzie każdy myśli tylko o sobie. Potrzebowałam czegoś takiego.

Pytanie: Wielu profesjonalistów pokerstars straciło swoje kontrakty – czy obawiasz się, że będziesz następna?

Liv Boeree: Rynek się zmienia, pokerstars ma innego właściciela więc dynamika jest spora. Mocno ufam nowym zarządzającym pokerstars, ale kontrakty są niepewne i raczej tak pozostanie. Ale nawet jeżeli współpraca zostanie zakończona, to nie wybieram się nigdzie indziej. Kocham pokerstars i jestem tu szczęśliwa.

Pytanie: Jesteś jednym z graczy, którzy mają zaplecze akademickie. Czy to byłaby twoja alternatywna kariera?

Liv Boeree: Na pewno nie wrócę do astrofizyki. Byłam poza nią od zbyt dawna. Myślę, że mój talent byłby w złym miejscu gdybym była nauczycielem akademickim. Dzięki pokerowi nauczyłam się wielu innych rzeczy, a ostatnio moją dużą pasją stały się zachodzące w społeczeństwie i klimacie przemiany. Wykorzystywanie bogactw naturalnych, zarządzanie własnym sobą, modele ekonomiczne wymagające nieustannego rozwijania się – to by mnie teraz pochłonęło.

Jest sporo rzeczy wspólnych z pokerem w tym wszystkim. Wystarczy spojrzeć na całą sprawę Dana Bilzeriana. Byłam trochę podobna do niego gdy wygrałam EPT San Remo – spójrzcie na mnie, jestem świetna i gorąca (śmiech). Ale potem człowiek się zmienia. Cały styl życia – plastikowy i dekadencki, te wszystkie  filmy – to jest sfabrykowane. Ale jest on idolem dla wielu młodych pokerzystów. Zarabianie pieniędzy jest spoko, ale lepiej je poświęcać na coś dobrego.

Jak co tydzień na Poker24.pl prezentujemy Wam wywiad z ciekawą osobistością świata pokera. Kolejny juz w następną środę, zapraszamy!

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa