W ogniu pytań – Tomasz Zydorczyk

W ogniu pytań - Tomasz Zydorczyk

W swojej pracy, którą jest poker, realizuje swoją pasję. Dużą uwagę przywiązuje do matematyki i statystyk, ale powtarza, że na pokera składa się mnóstwo czynników. Potrafi je okiełznać i dobrze zarabiać na pokerze. Ale co najważniejsze – cieszy się grą i to samo radzi wszystkim „kolegom po fachu”. Przeczytajcie, jak się grinduje w Hiszpanii. W naszym cyklu „W ogniu pytań” zapraszamy na rozmowę z Tomaszem Zydorczykiem!

Czym jest dla Pana poker? Praca, hobby/pasja?

Tomasz Zydorczyk: Patrząc na to z punktu widzenie praktycznego, to obecnie przede wszystkim pracą, gdyż od kilku miesięcy poker jest moim podstawowym źródłem utrzymania. Niemniej, nie byłoby to możliwe, gdyby nie było on olbrzymia pasją. Nie wyobrażam sobie, by można było być zawodowym pokerzystą, nie kochając tej gry.

Mieszka Pan w Hiszpanii, czy uprawianie tego zawodu byłoby możliwe w Polsce?

Tomasz Zydorczyk: Mieszkam w Hiszpanii już od dość długiego czasu, jednak nie obce są mi problemy polskich pokerzystów. Wszyscy wiemy, że w Polsce jest wielu świetnych zawodowych pokerzystów, jednak żyją oni w sumie w świecie absurdu, gdzie olbrzymią część swojego dochodu muszą ukrywać przed światem zewnętrznym. Niemniej, jako ciekawostkę, mogę podać przykład kilku znajomych pokerzystów hiszpańskich, którzy uciekając przed zamknięciem hiszpańskiego rynku wyemigrowali do Krakowa i tam rozwijają swoją pasję.

W Hiszpanii poker online jest uregulowany, ale są problemy z płynnością. Czy jakoś to Pana doświadcza? Jest trudniej znaleźć rywali w ulubionych grach?

Tomasz Zydorczyk: Ja to oceniam w sposób dwojaki. Po pierwsze, regularyzacja w Hiszpanii została przeprowadzona w sposób bardzo niedobry. Brakuje konkretnych przepisów, większość osób nie ma bladego pojęcia w jaki sposób rozliczać się z fiskusem etc. Oczywiście spowodowało to też olbrzymi exodus dobrych graczy. Obecnie z każdym miesiącem sytuacja się pogarsza. Mniejsza ilość graczy powoduje ciągłe obniżanie pul gwarantowanych, co z kolei powoduje odpływ graczy i koło się zamyka. Jeżeli nie dojdzie do oczekiwanego połączenia rynków z innymi krajami, obawiam się, że wielu operatorów zrezygnuje z licencji (rok temu zrezygnowało już Poker 770).
Z drugiej strony zamknięcie rynku miało bardzo fajny aspekt socjalny, a mianowicie sprawiło, że większość graczy doskonale się zna, spotykamy się bardzo często na bardzo licznych turniejach live itd. Ten aspekt jest w mojej ocenie bardzo pozytywny, niemniej nie zmienia to mojej negatywnej oceny regularyzacji.

Prowadzi Pan bardzo aktywnie swój fanpage na Facebooku, widać, że ważna jest dla Pana komunikacja z innymi graczami, prawda?

Tomasz Zydorczyk: To nie tylko to. Mamy tutaj naprawdę fajne płaszczyzny do działania. Sam jestem członkiem trzech grup pokerowych, które działają wyśmienicie. Jak wiadomo poker w wykonaniu zawodowym jest pracą ogromnie aspołeczną. Siedzi taki pokerzysta przed monitorem x godzin i klika myszką. Można oszaleć. W tych grupach mamy fantastyczną atmosferę, wzajemnego wsparcia, pomocy, a wszystko na bazie czegoś co wszyscy uwielbiamy. Oczywiście przekłada się to nie tylko na internet, spotykamy się bardzo często na obiadach kolacjach, wspólnie organizujemy wyjazdy na turnieje itd. Jest to coś bardzo ważnego pod względem mindsetu, który jak dla mnie jest podstawowym czynnikiem odpowiedzialnym za sukces w pokerze.

Ile godzin spędza Pan na grze – dziennie/tygodniowo?

Tomasz Zydorczyk: Z tym bywa różnie… Powiem może o systemie idealnym którego staram się kurczowo trzymać. Zwykle wstaję około godziny 11 i od samego rana poświęcam około godziny dwóch na analizę i edukację. Potem mam tzw. czas wolny do godziny około 18-20. Wtedy już siadam do gry, która zwykle trwa do około 2-3 nad ranem. Odpoczywam jeden albo dwa dni w tygodniu.

Wspomniana analiza… W polu zawód na Facebooku ma Pan wpisane: „Pracownia analizy ryzyka w czasie rzeczywistym” – czy właśnie taka jest dla Pana definicja pokera?

Tomasz Zydorczyk: To taki trochę żarcik. Przeczytałem to kiedyś gdzieś na jakimś forum i bardzo mi się spodobała taka alternatywna definicja mojego zawodu. Mimo swej dość żartobliwej formy wydaje mi się bardzo trafna.

A zatem w Pańskim pokerze jest dużo matematyki/analizy statystycznej?

Tomasz Zydorczyk: Z pewnością. Ale nie można tego też tego w taki sposób zaszeregować. Poker jest mieszanką tak wielu czynników, że bardzo trudno byłoby przypisać któremuś z nich wartość nadrzędną. Osobiście uważam, że ze wszystkich aspektów najistotniejszy w pokerze jest element mentalny. Analiza matematyczna, choć ważna jest jedynie narzędziem. Nieodzownym, ale tylko narzędziem. Jeżeli nie dołożymy do niego umiejętności oceny sytuacji, wyczucia przeciwników, kontrolowania emocji, gospodarowania własnym czasem i bankrolem, to cała ta matematyka na niewiele nam się przyda.

Ale w pokerze online wyczucie przeciwników jest chyba trudne?

Tomasz Zydorczyk: Oczywiście, grając live mamy dużo więcej czynników które pozwalają nam na wyciągnięcie pewnym wniosków z zachowania przeciwników. Niemniej, sądzę, że czysta matematyczna analiza na bazie programów trackujących, jest jak najbardziej adekwatna w przypadku gier cashowych (których nie gram). W przypadku turniejów, wchodzi w grę wiele innych aspektów, które można zaobserwować. Proszę zwrócić uwagę, że na zamkniętym rynku hiszpańskim znam bardzo dobrze graczy turniejowych i to wbrew pozorom pozwala stworzyć jakiś ich portret psychologiczny. Należałoby też dodać że nie jestem multi- tablerem. Gram zwykle dwa stoły i bardzo uważnie obserwuję zachowania poszczególnych zawodników i robię stosowne notatki.

Jak przygotowuje się Pan do sesji? Zdrowy tryb życia/uprawianie sportu – to ostatnio b. modne wśród pokerzystów…

Tomasz Zydorczyk: Zgadzam się z tym w pełni, jednak ciężko mi to wprowadzić w życie. Zapisałem się ostatnio na siłownie i bardzo sobie chwalę, wpływ tego na moją kondycję podczas gry. Niemniej pozostaje we mnie coś z buntownika i całkowitego przejścia na tryb: zdrowe odżywianie, zero używek nie planuję. Ostatnio nad tym zresztą długo myślałem i zwróciłem uwagę na fakt, że największymi orędownikami takiego podejścia są osoby, które takie były od zawsze. Im z pewnością łatwiej to zrobić, ja jednak czułbym, że tracę jakąś część siebie. Widziałem ostatnio taki żart. gdzie jeden pan mówi drugiemu, że bez papierosów i alkoholu będzie żył dłużej. A ten drugi odpowiada: Ale po co?

Jakie sukcesy uważa Pan za swoje największe? Jeżeli chodzi o poker live i poker online?

Tomasz Zydorczyk: Nie chciałbym mówić o konkretnych kwotach, zwykle staram się tego unikać. Po pierwsze dlatego, że nie mam jakichś oszałamiających jednostkowych wyników. Czuję się bardziej jak mróweczka, która powoli miesiąc w miesiąc zarabia pieniądze pozwalające mi na godne życie. To czym lubię i chcę się pochwalić to średni ROI, który od bardzo dawna oscyluje w granicach 60-70%. Myślę, że jednym z problemow akceptacji pokera w społeczeństwie jest właśnie epatowanie jednostkowymi wynikami. Struktura turniejów tenisowych jest bardzo podobna do tej z jaka mamy do czynienia w przypadku turniejów pokerowych, jednak tam mało kto mówi o pieniądzach, a mówi się zwycięstwach, rankingu, prestiżu itd. W pokerze na pierwszy plan rzucamy pieniądze. Sądzę, że to jest jeden z powodów dla których szary człowiek do słowa poker z automatu przystawia słowo hazard.

Jaką radę da Pan tym, którzy zaczynają swoją przygodę z pokerem – jedna, która na początek może być kluczowa?

Tomasz Zydorczyk: Cieszyć się z gry. To jest zdecydowanie najważniejsze. Cała reszta przyjdzie sama.

fot. Bernardo Ascanio

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa