Sarwer o pokerze, szachach i swojej karierze

Sarwer o pokerze, szachach i swojej karierze

Jeff Sarwer pochodzi z Kanady i już od 4 roku życia gra w szachy. W tej grze zdobył tytuł mistrza świata do lat 10. Jest jednocześnie znaną postacią telewizyjną i bardzo dobrym pokerzystą. Może się pochwalić wygranymi przekraczającymi $660 tys. Cashował m.in. w EPT Warsaw, gdzie otarł się o stół finałowy. W 2009 roku był trzeci w Main Eventcie EPT Vilamoura, za co zgarnął $30 tys.

Co ciekawe, Sarwer uczestniczył również w turnieju szachowym, rozgrywanym w Malborku i ma podstawy aby komentować sytuację pokera w naszym kraju, gdyż przez wiele lat mieszkał w Polsce – w Gdańsku i mówi w naszym języku. Obecnie przeprowadził się do Finlandii. Przeczytajcie ciekawy wywiad z nim, zamieszczony na pokernews.com.

Ostatnio mistrzyni szachowa Jennifer Shahade zgarnęła tytuł w największym chińskim open-face live poker evencie, który odbywał się w ramach z nazwa usunięta‚s Poker World Championship w Pradze. Przed tym, jak tylko zacząłeś grać, wydawało się, że jesteś w stanie rozwalić tę grę jakbyś miał lata doświadczenia. Czy tylko mi się wydaje, czy szachiści mają smykałkę do pokera?

Jeff Sarwer: Wydaje mi się, że powinno się wspomnieć o czymś innym, o czymś co jest ponad jakiekolwiek specjalne umiejętności – szczególnie, gdy wspominamy o rodzinie Shahade. Brat Jennifer jest bardzo utalentowanym szachistą i pokerzystą, a jej tata jest mistrzem szachowym. Nie znam dobrze ojca Jennifer, ale wiem ,że zarówno ona jak i jej brat dorastali w środowisku, w którym gry brano na poważnie i to jest coś, co może pomóc o wiele bardziej niż wszelkie umiejętności. Jeśli już w młodym wieku doświadczasz tego, zaczynasz to mieć we krwi – i to może zrobić różnicę.

Rozmawiając o grach i sposobach, w jaki ludzie do nich podchodzą – mieszkałeś w wielu krajach i na wielu kontynentach – jak różni się podejście do pokera Kanadyjczyków i ludzi z europejskich krajów, w których byłeś?

Jeff Sarwer: Jeżeli porówna się stan rzeczy w Kanadzie i Polsce na przykład, to powiedziałbym, że Polska jest trochę zacofana w tym momencie. Poglądy się zmieniają, bo ludzie mają większy dostęp do internetu i forów, ale muszę przyznać, że wiele osób wydaje się nadal myśleć, że poker jest jedną z odmian hazardu. Wielu ludzi nadal nie jest świadomych tego, że poker jest głównie grą umiejętności. Ten kij ma jednak dwa końce. Bo im bardziej ludzie myślą, że poker to hazard, tym łatwiej jest profesjonalistą. Jeżeli ludzie uświadamiają sobie, że w pokerze liczą się umiejętności, mniej chętnie będą przystępować do gry.

Jeśli chodzi o ciebie – jak zakwalifikowałbyś pokera i szachy – jako gry umysłowe czy sport?

Jeff Sarwer: Zawsze określałem pokera i szachy jako sporty umysłowe i nie zamierzam zmieniać swojego zdania. Myślę, że nie ma na nie lepszego określenia. Nie mogą być określane po prostu jako gry. Kółko i krzyżyk to też gra, ale czy poker to taka sama gra? Czy można wsadzić pokera, szachy oraz kółko i krzyżyk do jednego worka? Jest grupa gier, które na prawdę są sportami umysłowymi, a szachy i poker do nich należą.

Twoja historia z pokerem jest taka, że ciekawiła cię ta gra i jak tylko zacząłeś grać to od razu z dobrym skutkiem. Jak radzisz sobie z grą? Czy polegasz na swoich naturalnych umiejętnościach, czy ciągle się uczysz?

Jeff Sarwer: O nie. W mojej grze nie ma wiele improwizacji. Spędziłem wiele czasu próbując stać się lepszym graczem, a było to możliwe tylko dzięki pomocy innych dobrych graczy. Spędziłem wiele czasu oglądając jak grają i próbując słuchać ich rad. Krążyłem wokół niektórych wielkich pokerzystów w trakcie ich sesji i wybierałem, co powinienem stosować, a co nie. W jakiś sposób wiąże moje „pokerowe studia” z uczeniem się w domu. Przez uczenie się samemu, zostaje się „wolnomyślicielem” i kwestionuje to, co twierdzą niektóre autorytety. Uczysz się, że możesz szanować każdego, ale nie musisz każdego wielbić. W ten sam sposób podchodzę do siebie – jestem dla siebie dość wymagający.

Opowiedz coś więcej o swoim związku z pokerem. Zacząłeś grać, gdyż byłeś ciekawy tej gry. Minęło ponad 5 lat – co trzyma cię przy pokerowym stole?

Jeff Sarwer: Ciągle jestem ciekawy. Chce mieć możliwość zobaczenia jak największej liczby rąk. Jest ciągle wiele do nauczenia się o pokerze, to niekończący się proces. W pewnym sensie tak jest ze wszystkim w życiu. Żyjemy tylko 70-100 lat i to niewiele czasu, aby wszystko doszlifować. Czy słyszano o naukowcu lub doktorze, który powiedziałby, że w swojej dziedzinie wie już wszystko?

Na twoją ewolucję w szachach wpływ miała obecność Bruce’a Pandolifiniego – legendy tej gry. Czy w przypadku pokera też jest taka osoba, która miała na ciebie podobny wpływ do Pandolifiniego?

Jeff Sarwer: Miałem niesamowite szczęście, że Bruce pojawił się w moim życiu. To wspaniały człowiek i jeszcze lepszy mentor. Jeśli chodzi o pokera, to nie jest tajemnicą, że wielu szwedzkich topowych pokerzystów niańczyło mnie przez kilka lat i mówię tu o takich osobach jak Anton Wigg czy Michael Tureniec. Za każdym razem, gdy jadę do Sztokholmu mam wielu znajomych, którzy są na prawdę dobrymi pokerzystami, od których mogę się uczyć. Przez lata przebywałem wśród nich wiele razy, zarówno, gdy grali z domu czy w trakcie eventów EPT. Możliwość uczenia się od takich umysłów pokerowych jest bezcenna.

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa