W ogniu pytań – Jacek Pustuła

W ogniu pytań - Jacek Pustuła

W pokerze live wygrał już prawie €50 tys. a ten rok jest dla niego niezwykle udany – kilkanaście dni temu wygrał €22 tys. za 2. miejsce w German Poker Days, w lutym zgarnął €4300 za 16. miejsce w unibet Open Kopenhaga, cashował również w Italian Poker Open Campione. W wywiadzie dla naszego portalu opowiada nie tylko o tych ostatnich sukcesach. Zapraszamy na nasz wywiad z Jackiem Pustułą!

Poker to Twój zawód/pasja/hobby? Wszystko po trochę?

Jacek Pustuła: Poker to moja pasja, a od pewnego czasu (ukończenia studiów) także, zawód i główne źródło utrzymania. Nie wyobrażam sobie zawodowego pokerzysty, dla którego gra byłaby jakimś obowiązkiem a nie hobby, bo to na dłuższą metę nie zdałoby egzaminu. Myślę, że w życiu trzeba robić to co się lubi i co wychodzi nam najlepiej.

Kiedy zainteresowałeś się pokerem, w jakich okolicznościach?

Jacek Pustuła: W pokera zacząłem grać na 1 roku studiów w gronie znajomych. Początkowo były to jakieś symboliczne homegamesy na miedziaki, graliśmy dla rozrywki i mile spędzaliśmy przy tym czas.

Z czasem graliśmy coraz więcej i nieco podwyższyliśmy stawki, postanowiliśmy również grać online w lidze studenckiej pod patronatem Paradise Poker (seria darmowych turniejów dla studentów, z niezła pula dodaną).

Pewnego dnia zorganizowałem turniej live dla znajomych w którym wzięło udział 18 graczy i który udało mi się wygrać. Po jakimś czasie grono graczy się powiększyło i zorganizowałem podobny turniej na około 40 osób w którym również tryumfowałem. Za pieniądze z ligi studenckiej zagrałem kilka satelit online za €5,50 i udało mi się wygrać pakiet wart 1200 euro na turniej live w Londynie. To było coś! Lot, hotele i turniej miałem opłacony więc wyjazd był naprawdę świetny. Oczywiście byłem wtedy za słaby żeby coś ugrać ale po powrocie stwierdziłem, że będę grał jeszcze więcej.

Z czasem udało się wygrać 4 pakiety z rzędu na Mega Poker Series o wartości 1500 euro, za każdym razem startując od satelity za 2 euro. Wziąłem udział też w pobliskich ligach live (Bielskiej, Wiślańskiej), aby nieco się podszkolić.

Na 1. turnieju MPS za 770e nie poszło, ale już na drugim miałem niezłego runa i na początku dnia 3 byłem liderem. Miałem spory respekt do lepszych od siebie rywali i bacznie obserwowałem ich grę, myślę, że w tym turnieju najwięcej się nauczyłem. Niestety odpadłem na 11/495, 5 minut przed wyłonieniem FT dostając mega sackouta na 3 outy i mimo wygranej 5300 e czułem się największym przegranym w tym turnieju ponieważ za 1. miejsce przewidziano około 80 tysięcy, a gracze z top 5 zawarli świetnego deala.

Po powrocie postanowiłem zorganizować kolejny turniej live dla znajomych, a że ich grono się bardzo powiększyło to frekwencja również dopisała. Zagrało 84 graczy a turniej okazał się hitem, gdyż na pobliskich, cotygodniowych ligach frekwencja wynosiła średnio 20 osob. Postanowiłem stworzyć własną ligę live w Pszczynie, na 1 turnieju zagrało aż 104 graczy.

Od września, kiedy ukończyłem studia postanowiłem, że postaram się utrzymywać tylko z pokera.

Masz jakiś pokerowy wzór/ulubionego pokerzystę? Kto nim jest i dlaczego?

Jacek Pustuła: Lubię wielu pokerzystów, nie mam ulubionego. Swego czasu kiedy na topie było High Stakes Poker, za najlepszego pokerzystę uważałem Patrica Antoniusa bo był bardzo dobry w różnych odmianach pokera. Obecnie za wzór mogę uważać wielu świetnych polskich graczy MTT, którzy tydzień w tydzień osiągają świetne rezultaty online. Niektórych miałem już okazję poznać. W przyszłości chciałbym dołączyć do czołówki polskich graczy MTT, jednak na razie zdecydowanie stawiam na grę live.

Gdybyś miał wybrać 5 osób (nie muszą być pokerzyści), z którymi zagrałbyś gierkę cash, to kto by to był ?

Jacek Pustuła: Najlepiej by było to 5 agro donków 😉

Twój ostatni, a zarazem największy w karierze sukces, to 2. miejsce w German Poker Days w Rozvadovie. Za €175 zgarnąłeś €22 tys…

Jacek Pustuła: W Rozvadowie grało mi się naprawdę świetnie. Ze względu na niskie wpisowe, poziom graczy był bardzo słaby i na pierwszy rzut oka było widać, że dla niektórych osób jest to dosłownie ich pierwszy event live. Struktura turnieju pozwalała na spokojne budowanie stacka, bez przyjmowania bardziej wariancyjnych spotów. Osobiście nie miałem żadnego flipa o turniejowe życie, a jedyne bad beaty dostawałem od shortów.

Od kiedy zostało 80 graczy byłem praktycznie cały czas w czołówce, a kiedy zostało 40 osób stwierdziłem, że muszę totalnie zdominować grę i do samego końca byłem chipleaderem. Wiedziałem, że będę zadowolony jedynie z czołowych lokat, gdyż przeskoki w kasie były dość spore, zatem cel był jasny: TOP 3, a później zwycięstwo. Rywale nie mieli ze mną łatwego życia, bo jeszcze w żadnym turnieju nie grałem tak agresywnie, dzięki czemu wchodziłem na FT jako chipleader. Co ciekawe 2. stackiem, niewiele mniejszym od mojego, dysponował mój kolega Seba, który rozpoczynał dzień finałowy na 3,5 bb!

Na stole finałowym nadal byłem najbardziej agresywnym graczem i stopniowo budowałem stack, nikt nie stawiał najmniejszego oporu gdyż większość graczy miała kilka blindów, a ich jedynym celem ze względu na coraz większe pay-jumpy było jedynie przetrwać jak najdłużej i tak na moje otwarcia z any two foldowali rece typu A J.

Najlepiej grało mi się kiedy zostało 6 graczy (w tym 2 ultra shorty na 2-3bb), mogłem sobie pozwolić wtedy na zagrania typu 4-bet shove z A2o na 3 stacka, a ten wyrzucał mi swojego pocketa, nie chcąc ryzykować dwóch pewnych przeskoków w kasie. Gra nieco się dla mnie skomplikowała kiedy zostało 4 graczy, najpierw przegrany flip K9 vs 66, później ze swoim streetem wpadłem pod fulla Seby, 2 razy gorszy kicker i stacki nieco się wyrównały.

Kiedy Sebastian wyeliminował 4 gracza, Francuz poprosił o przerwę gdyż chciał zawrzeć deal. Na tę chwilę miałem nieco niższy stack od rywali, poza tym czułem sporego Edga i nie zgodziłem się na podział, a jedynie na małe spłaszczenie różnicy wypłat. Chwile później podwoiłem się na Sebie, a Francuz trafił na niego kolor i mieliśmy HU o 8 000 euro i trofeum.

Z tej części turnieju jestem jednak najmniej zadowolony, gdyż mimo że lubię grę 1 na 1, to przeciwnik złapał niezłego runa, a w ostatniej rece po prostu dałem ciała i zdecydowałem się sprawdzić push przeciwnika z A7s, niestety pokazał AA. Myślę że głównym powodem mojej porażki w HU było zmęczenie, gdyż graliśmy już prawie 17h, więc sam stół finałowy powinien być kontynuowany kolejnego dnia. Najbardziej szkoda mi nie pieniędzy, ale pięknego trofeum dla zwycięzcy.

Ile ta wygrana dla Ciebie znaczy?

Jacek Pustuła: Jestem bardzo szczęśliwy, że udało się osiągnąć dobry wynik na turnieju i to o takim fieldzie. Kilkakrotnie odpadałem wcześniej na semi-ft w dużo ważniejszych dla mnie turniejach, trafiając jakiegoś badbeata lub coolera. Ten wynik jak i kilka ostatnich potwierdza, że jestem w świetnej formie i właśnie tego potrzebowałem. Myślę, że już niedługo znowu o mnie usłyszycie 😉

W ostatnich miesiącach bardzo aktywnie uczestniczysz w turniejach live – chodzi o rywalizację? Pieniądze? Zabawę i odwiedzanie ciekawych miejsc?

Jacek Pustuła: Rzeczywiście muszę przyznać, że ostatnio odwiedzamy sporo festiwali live. Od września jeździmy z Sajmonem i Sycem na różne turnieje live w całej Europie. Bardzo lubię rywalizację. Grając w pokera live sporo podróżujemy, można zwiedzić ciekawe miejsca i poznać fantastycznych ludzi. Pieniądze są na pewno ważnym elementem, bo bez tego poker nie ma sensu. Myślę, że po podliczeniu profitów na koniec roku, nikt nie byłby w stanie zaoferować mi lepiej płatnej pracy.

Spośród miejsc/turniejów, na których już byłeś, które oceniasz najlepiej pod względem organizacji/lokalizacji?

Jacek Pustuła: Moim zdaniem zdecydowanie najlepszym kasynem w całej Europie jest Kings Casino w Rozvadovie. Super eventy z niezłymi pulami gwarantowanymi (często zdarza się tam overlay), przyciągają sporo graczy, do tego pyszne jedzenie i profesjonalna obsługa robią swoje. Bardzo podobało mi się również we Włoskim Casino Campione, które robi spore wrażenie, a poziom gry Włoskich graczy jest naprawdę zachęcający. Bardzo lubię też grać we Wiedeńskim Montesino. W niedalekiej przyszłości mam zamiar odwiedzić również kasyno na Malcie i w Barcelonie bo słyszałem, że są to miejsca godne polecenia.

Jeździsz na turnieje/festiwale razem z innymi polskimi pokerzystami – czy to ważne dla Ciebie aby mieć ze sobą swoją ekipę?

Jacek Pustuła: Tak, można powiedzieć, że mamy stałą ekipę turniejową w składzie Ja, Sajmon, Mateusz Syc, Lukjoch. Szukamy najlepszych naszym zdaniem turniejów/festiwali z wpisowym 200-1100E, zawsze przed bookowaniem hoteli i lotów wrzucam info na Facebooka gdzie planujemy się wybrać i wtedy dołączają się do nas inni gracze lub moi znajomi, którzy również chcą spróbować swoich sił w danym turnieju.

Mogę podać ostatni przykład GPD w Rozvadovie gdzie wybraliśmy się w 5 osób, każdy z nas był w kasie, a dwójka na stole finałowym, zatem myślę że to świetny wynik i brawa dla chłopaków. W większej ekipie zawsze weselej, a i koszty wyjazdu są niższe. Nie wyobrażam sobie podróżować/grać samotnie.

Jakie są Twoje pokerowe plany na ten rok? Jakies plany np. na EPT?

Jacek Pustuła: Grafik jest dość napięty, ponieważ już w grudniu wybraliśmy kilkanaście eventów na które chcieliśmy się wybrać do końca maja, a wciąż dokładamy coś nowego. Miałem okazje zagrać jeden z side eventów EPT Praga i jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem organizacji turniejów przez pokerstars. Jeśli chodzi o ME EPT to w najbliższej przyszłości nie planuję gry w takim turnieju, wolałbym zagrać 10 turniejów z wpisowaym 550 euro niż 1 Me EPT za €5300, jednak na pewno kiedyś spróbuję swoich sił i w tym turnieju.

Masz jakieś pokerowe marzenie?

Jacek Pustuła: Swoje pokerowe marzenia staram się na bieżąco realizować. Pewnie jak każdy pokerzysta chciałbym kiedyś tryumfować w prestiżowym turnieju typu EPT, WPT czy WSOP. Od jakiegoś czasu, zainspirowany blogami innych pokerzystów i zafascynowany podróżami w egzotyczne miejsca myślę też nad kilkumiesięczną pokerową emigracją np. na zimę. Fajnie byłoby pomieszkać trochę w Meksyku, na Filipinach, w Tajlandii lub w jednym z krajów Ameryki Południowej, być może uda się zrealizować te plany już pod koniec roku. Chciałbym również zwiedzić Stany i pograć w Vegas oraz na Bahamach.

Ostatnio modnym pytaniem jest to, czy poker można uznać za sport – jakie jest Twoje zdanie?

Jacek Pustuła: Myślę, że jest to tak naprawdę kwestia indywidualna. Dla gracza rekreacyjnego poker jest elementem rozrywki, za którą płaci, a jeśli uda mu się przy tym coś wygrać to jest to miła niespodzianka. Dla hazardzistów poker może być źródłem jakichś emocji których tacy ludzie potrzebują. Jeśli jednak chodzi o graczy profesjonalnych to dla nich poker jest głównie rywalizacją intelektualną (jak np. szachy) z pewnymi elementami losowymi. Tak jak sportowcy, pokerzyści mają swoje treningi i stale muszą podwyższać swoje umiejętności, jeśli chcą utrzymać się w czołówce. Poker turniejowy jest świetnym elementem rywalizacji w którym podobnie jak w sporcie, najważniejsze jest zwycięstwo.

Jak uważasz – czy sytuacja prawna związana z pokerem w Polsce zmieni się w najbliższym czasie?

Jacek Pustuła: Bardzo chciałbym aby uległa ona zmianie, dzięki temu można by pograć „u siebie” i nie trzeba by pokonywać kilkuset kilometrów, aby zagrać dobry turniej. Ludzie nie musieliby się ukrywać, a wpływy do budżetu z podatków na rozsądnym poziomie można by przeznaczyć na konkretne inwestycje. Tak to jest w innych krajach jednak szczerze mówiąc, to myślę że u nas niestety jeszcze długo to się nie zmieni.

Jaką radę dałbyś początkującym pokerzystom? Coś, co może zmienić ich grę i znacznie ją poprawić?

Jacek Pustuła: Najłatwiej uczyć się od kogoś lepszego od nas i słuchać jego wskazówek. Jeśli nikogo takiego nie znamy możemy skorzystać z literatury lub filmików szkoleniowych w sieci. Najbardziej jednak polecam grę na żywo ze znajomymi w formie rozrywki, najlepiej cash games na niższe stawki, grajcie z showdownami i analizujcie na bieżąco rozdania, myślcie jak można następnym razem rozegrać lepiej daną rękę, w końcu to praktyka czyni mistrza 😉

Jeśli chodzi o turnieje to polecam te z mniejszą ilością graczy a najlepiej zacząć od Sit&Go. Wiadomo że każdemu na początku marzą się wielkie wygrane jednak bez odpowiedniego przygotowania nie ma na to szans. Polecam też od czasu do czasu wybrać się na tańsze turnieje zagraniczne, jeśli nie mamy odpowiedniego kapitału możemy wygrać satelitę i mieć opłacony cały wyjazd wraz z wpisowym nawet za darmo.

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa