W ogniu pytań: Jesusisback

W ogniu pytań: Jesusisback

Ma na koncie wygraną na SCOOP oraz deep runy w turniejach tak prestiżowych serii jak WCOOP czy TCOOP. Jest także jednym z niewielu polskich posiadaczy Triple Crown PocketFives. W wywiadzie z nami opowiada o tym czym jest dla niego poker, skąd wziął się jego nick i przyznaje, że chciałby zagrać ze… Snoop Dogiem. Zapraszamy na nasz wywiad z Jesusisback!

Poker to Twój zawód/pasja/hobby? Wszystko po trochu? Co jest Twoją największą motywacją do gry?

Jesusisback: Trudno ukrywać, że największą motywacją do gry są i były pieniądze. Zacząłem grać bardzo dawno temu, ale nadal uwielbiam to, co robię.

Kiedy zainteresowałeś się pokerem, w jakich okolicznościach?

Jesusisback: To były początki Internetu w Polsce, kiedy zdobyłem dostęp do sieci zaczęło się od jakichś gierek na Wirtualnej Polsce i tam spotkałem się z pokerem pierwszy raz. Na drugim roku studiów poznałem kolegę kolegi, który mówił, że sobie gdzieś tam pyka. Zacząłem od freerolli, a pierwszy, jaki zagrałem liczył około tysiąca graczy i udało mi się dojść na stolik finałowy lub jego okolice.

Miałeś na początku kariery jakiś pokerowy wzór?

Jesusisback: Raczej nie. Poznałem wiele osób, których gra mi się podobała, ale na nikim się nie wzorowałem. Mam swoich faworytów jeżeli chodzi o turnieje, ale jednego zdecydowanego nie było.

A skąd wziął się twój nick?

Jesusisback: Kiedyś znajomy przywiózł z Meksyku jakieś gadżety, na których było napisane „Jesusismyboss” – przypomniały mi się te napisy gdy siedzieliśmy z kolegą i wymyślaliśmy nicki, które będą najbardziej irytować ludzi. Doszliśmy do wniosku, że właśnie taki zadziała. Potem, gdy przeniosłem się na inną sieć, to wpisałem Jesusisback i tak pozostało.

Gdybyś miał wybrać 5 osób (nie muszą być pokerzyści), z którymi zagrałbyś gierkę cash, to kto by to był?

Jesusisback: Phil Ivey, Daniel Negranu, Phil Hellmuth, Snoop Dog i Dan Blizerian (bo oprócz pieniędzy, przyszedłby z „ekipą”)

Jak przygotowujesz się do standardowej sesji? Jest jakaś stała rutyna?

Jesusisback: Jakieś dwa lata temu postanowiłem zmienić pewne rzeczy w swojej grze, gdyż uważałem, że powinienem mieć znacznie większe sukcesy biorąc pod uwagę moje doświadczenie. Jedną ze zmian był warm-up. Są to różne rzeczy – albo słucham dobrej muzyki przed sesją, albo wychodzę pooddychać świeżym powietrzem, lubię też trochę pobiegać.

Który ze swoich sukcesów uważasz za najważniejszy?

Jesusisback: Na pewno najważniejszym było wygranie SCOOP-a. Towarzyszyły mi wtedy podczas drugiego dnia ogromne emocje, odkąd wstałem czułem, że mogę od razu grać, ale trzeba było czekać chyba do 18-tej. Potem we wrześniu miałem deep run na WCOOP i myślałem, że to będą już mniejsze emocje, ale nadal były ogromne.

W ubiegłym roku zdobyłeś też swoją pierwszą Triple Crown – czy to dla Ciebie coś znaczyło, polowałeś na nią?

Jesusisback: Pocketfives było dla mnie dodatkową motywacją, chciałem, próbowałem, bywało już tak, że byłem blisko – miałem dwa wygrane turnieje. Akurat ta potrójna korona, która mi się udała, była kompletnie nie zamierzona. Najpierw był Hot $5 na pokerstars, który zagrałem na koniec sesji po wcześniejszym deep runie w innym turnieju. Chciałem sobie coś jeszcze dołożyć i wygrałem. Następnego dnia deepowałem dwa inne turnieje i powiedziałem do znajomych, że chyba wjeżdża Triple Crown. I wjechał.

Jesteś od dawna w pokerze – jak odnosisz się do poglądu, że rozgrywki stają się coraz trudniejsze i ciężko jest wyjść z nich z zyskiem?

Jesusisback: Nie ma co się oszukiwać, jest coraz trudniej, szczególnie po odcięciu czterech najbardziej dochodowych nacji czyli Francuzów, Amerykanów, Włochów i Hiszpanów. Sam zastanawiam się co robić dalej. Wariancja jest dużo większa i to efekt ostatnich dwóch lat.

Jakie masz plany turniejowe w Internecie na ten rok? Zagrasz większe festiwale na pokerstars?

Jesusisback: Szczerze mówiąc, lubię grać na pokerstars, ale jest to pokerroom najbardziej wariancyjny dlatego gram tam przede wszystkim duże serie, tak jak SCOOP, niedawno zakończony TCOOP. W najbliższych miesiącach skupię się na grindowaniu MTT, a potem zastanowię się co dalej.

A co z turniejami na żywo?

Jesusisback: W ubiegłym roku grałem dość regularnie, ale nie grywam na EPT, wybieram raczej mniejsze serie. Moim celem jest zapewnienie sobie dochodów, a EPT są bardzo trudnymi eventami, nie sztuka tam przegrać $20 tys. Do tego dochodzą drogie dojazdy, wyżywienie na miejscu.

Masz jakieś pokerowe marzenie?

Jesusisback: Chyba głównym moim marzeniem jest zarobić na tym, najlepiej kilka milionów dolarów (śmiech)

Jak uważasz – czy sytuacja prawna związana z pokerem w Polsce zmieni się w najbliższym czasie?

Jesusisback: Obawiam się, że będzie o to trudno, a jednocześnie boję się, że jeżeli wejdzie jakaś ustawa, to sprawi ona, że gra online okaże się praktycznie niemożliwa lub nieopłacalna.

Jaką radę dałbyś początkującym pokerzystom? Coś, co może zmienić ich grę i znacznie ją poprawić?

Jesusisback: Wydaje mi się, że najważniejsza w pokerze jest po prostu regularność. To tak jak w pracy – jeżeli pracuje się na maksa. Wiem to po swoim przykładzie – jeżeli w miesiącu rozegram 25 sesji i zrobię wszystko tak jak zaplanowałem, to jest mała szansa na to, że znajdę się pod kreską. Do tego dochodzi praca, dużo analizy. Jeżeli coś nie idzie, trzeba poświęcić kilka dni na przejrzenie historii rąk czy na pewno wszystko zrobiłeś dobrze.

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa