Paweł Piotr Jabłoński – Polak w Ivey League

Paweł Piotr Jabłoński - Polak w Ivey League

Profesjonalizacja zawodu pokerzysty idzie coraz dalej i nic dziwnego, że wielu z zawodników korzysta z pomocy coachów, którzy pomagają przygotować się do gry od mentalnej strony. Jednym z takich coachów jest Paweł Piotr Jabłoński, który niedawno został jednym z trenerów Ivey League. Co mówi o przygotowaniach pokerzystów do gry? Przeczytajcie!

Jak wygląda twoja przygoda z pokerem, jak długo trwa? Jest on obecnie jednym z elementów twojej pracy?

Paweł Piotr Jabłoński: Zaczynałem od gry w Starcrafta i Quake`a. W 2008 roku postanowiłem spróbować swoich sił w pokerze. Wielu moich znajomych zaczęło się wtedy przerzucać na tę grę. Obserwowaliśmy „ElkY” jemu zaczęło to wychodzić i sporo osób poszło w jego ślady. Zaczęło się od bonusu $50 na którejś ze stron i z tej kwoty systematycznie szedłem do góry. Grałem właściwie tylko 6-maxy NL Holdema i zaczynałem od 1/2 centów i gdy kończyłem grę po kilku latach – w 2012 roku – byłem na stawkach $25/$50. Poker nie był jednak moim jedynym zajęciem – byłem zawodnikiem MMA, walczyłem, studiowałem i nie mogłem poświęcać pokerowi tyle czasu ile powinienem i by móc z niego coś zarobić.

Zdarza ci się jeszcze grać?

Paweł Piotr Jabłoński: Czasami zdarzy mi się coś poklikać, ale bardziej w formie rekreacji i jakiegoś odpoczynku niż profesjonalnej gry.

Pokerowi trzeba zatem dziś poświęcać 100% swojego czasu aby osiągać sukcesy?

Paweł Piotr Jabłoński: Tak, absolutnie. Generalnie wychodzę z założenia, że czymkolwiek się zajmujesz, niezależnie co to jest, to jeżeli chcesz być w tym dobry i wyróżniać się na tle innych, osiągać lepsze wyniki, to trzeba 100% swojej uwagi skoncentrować w tym jednym kierunku.

Czy to, że nasi gracze uświadomili sobie to, o czym mówisz, sprawiło, że teraz coraz częściej osiągają duże sukcesy?

Paweł Piotr Jabłoński: Podejrzewam, że to, że ludzie zaczęli się zajmować tym profesjonalnie i postanowili zgłębiać tę dziedzinę na pewno przynosi wyniki, a inną kwestią jest rosnąca popularność pokera, głównie w Internecie. Niestety, porównując pokera do MMA, to nie ma w nim takiego wydarzenia jak np. KSW, transmitowanego na Polsacie, w którym występują wielkie gwiazdy i które większość ogląda.  W pokerze nie ma o tym mowy bo jest to nielegalne. Są różne ruchy mające na celu zmienić tę sytuację i fajnie by było gdyby tak się stało, bo to spowodowałoby napływ wielu nowych graczy. Teraz ludzie ze względu na sytuację prawną rezygnują z gry.

Uważasz, że coś może się zmienić w kwestii legalizacji pokera w najbliższych latach?

Paweł Piotr Jabłoński: Przyjmując okres dekady, to może zdarzyć się wszystko. Jednak podejrzewam, że w ciągu najbliższego roku, dwóch, trzech, nic się nie zmieni w tym aspekcie. Nie chodzi chyba nawet o całościową zmianę mentalności ludzi, ale o to, by odpowiedni ludzie znaleźli się na właściwych miejscach.

Miałeś w swoim życiu bardzo poważny epizod z MMA. Czy jakieś cechy ze sztuk walki da się przenieść do pokera?

Paweł Piotr Jabłoński: Oczywiście, pewne cechy charakteru, które nabyłem trenując sporty walki, a zajmowałem się nimi od 16 roku życia, są bardzo przydatne również w pokerze. Tego typu doświadczenia budują charakter człowieka (min. pokorę), niezależnie, czy to będzie MMA, pływanie czy jeszcze inna dziedzina sportu. Człowiek uczy się, że trzeba na pewne rzeczy zapracować, żeby osiągnąć jakieś wyniki i nie wszystko przychodzi od razu, bez wyrzeczeń, problemów czy trudności. To są te elementy w pokerze, ale też w zwyczajnym życiu, z którymi się często spotykamy.

Jakie cechy są według ciebie najważniejsze aby odnieść sukces w pokerze?

Paweł Piotr Jabłoński: Ponownie od razu zgeneralizuję – to nawet nie chodzi o kwestię osiągnięcia sukcesu w pokerze tylko kwestię osiągnięcia sukcesu w ogóle, w jakiejkolwiek dziedzinie. Są to ciężka praca, wiara w to, że w końcu się uda,  i cierpliwość, bo nic nigdy nie przychodzi z dnia na dzień. Tylko bardzo nieliczni po roku gry wskakują na najwyższe stawki i niszczą grę. Takich osób jest jedna na tysiąc. Wszystko uzależnione jest w dużym stopniu od tego jak bardzo czegoś chcemy, od naszej motywacji. Gdy spytamy kogoś czy chcesz mieć dużo pieniędzy, to każdy odpowie że tak, ale gdy spytamy czy chcesz zapracować na te pieniądze, to już wtedy dowiadujemy się, kto tak na prawdę chce tych pieniędzy i jak bardzo. I tak samo jest z każdym innym celem. W zależności od tego, jak bardzo czegoś chcemy, tak dużo jesteśmy w stanie dać z siebie, poświęcić się aby to zdobyć. Skoro jest zysk to musi być strata, czy to emocjonalna, czy to finansowa, czy to energetyczna, czy czasowa. Coś musimy dać żeby coś dostać.

Czy to są wskazówki, które przekazujesz podczas swoich coachingów pokerowych?

Paweł Piotr Jabłoński: Coaching ogólnie polega na tym, żeby dowiedzieć się czego osoba chce… i to jest wbrew pozorom jedna z najtrudniejszych rzeczy, nie tyle dla coacha co dla tej drugiej osoby. Bardzo często się zdarza, że komuś wydaje się, że wie czego chce, ale nie do końca tak jest. Większość młodych osób jest zagubiona w życiu, nie wie co chce robić. Gdy się ich zapyta, czy mają jakieś cele, to 90% pewnie odpowie że nie ma, że nie wie co chce robić, że na te studia poszli, no bo poszli. Brakuje im wiedzy na temat tego kim są i co chcą w życiu robić. W momencie, gdy ktoś wie i decyduje się, że chce zostać tym zawodowym pokerzystą to zaczyna zachowywać się w określony sposób, ma pewien sposób myślenia, organizuje swój czas w określony sposób, ma motywację, coś go napędza. Przebieg coachingu uzależniony jest od tego, co chce dana osoba osiągnąć – np. nauczyć się radzić sobie z tiltem, emocjami, lepiej wykorzystywać czas itp.

Sesja coachingowa bazuje na tym, czego chce klient i poprzez zadawanie określonych pytań orientujemy się w jakiej jest sytuacji, co go blokuje, jakie ma zasoby, czego potrzebuje by pójść dalej, zrobić kolejny krok. Na tej podstawie budujemy plan, który jest wdrażany Następnie jest ewaluacja, sprawdzamy co działa, a co nie, co chciało mu się zrobić a dlaczego pewnych rzeczy nie zrobił. Czasami okazuje się, że ktoś się czegoś boi, ma brak wiary w siebie, w jakimś określonym zakresie nie podejmuje działań.

Coaching nie jest jakąś cudowną metodą, która nagle przyszła do nas niewiadomo skąd i w mgnieniu oka odmienia ludzi. To myślenie ukierunkowane na znajdywanie rozwiązań, dowiadywanie się co, jak, dlaczego działa, czego my sami chcemy i jak do tego dojść.

Czyli taki coaching może być przeznaczony zarówno dla tego, który zaczyna swoją przygodę z pokerem, jak i dla tego, kto jest w zaawansowanej fazie swojej pokerowej kariery ale coś się w nim zacięło.

Paweł Piotr Jabłoński: Tak, jak najbardziej. Jeśli ktoś jest na początku swojej drogi pokerowej to celem może być np. wejście na wyższy poziom Blindów i tu do zrealizowania ma pewne cele – musi nauczyć się grać w określony sposób, musi zagrać określoną liczbę rozdań, musi poprawić swoją kontrolę emocjonalną, zdystansować się do wyników itd. Małymi kroczkami może zacząć iść w kierunku swojego celu. W momencie, gdy jest osoba, która gra już dłużej, może być tak, że się zacięła i nie wie o co chodzi, brakuje jej motywacji, podważa swoje umiejętności. Nad takimi kwestiami oczywiście też pracujemy.

Czasami się zdarza, że pokerzysta gra dobrze a mimo to zgłasza się na coaching, ponieważ chciałby coś jeszcze poprawić. Mógłby lepiej zorganizować swoje życie, mógłby znaleźć lepszą równowagę między życiem prywatnym a zawodowym i to również wpłynie na jego win rate. Niezależnie od tego na jakim etapie swojej kariery pokerowej ktoś jest, może skorzystać z coacha.

Jak to się stało że znalazłeś się w gronie trenerów Ivey League?

Paweł Piotr Jabłoński: Tak naprawdę dopiero zaczynam tam swoją przygodę, w tym tygodniu będę nagrywał pierwszą prezentację. Historia mojego dostania się tam jest prosta. Zwyczajnie wysłałem do supportu maila czy nie poszukują mental game coacha. Odpisali mi, że właśnie są na etapie szukania osób do współpracy. Porozmawiałem z managerem, nagrałem próbne video, spodobało im się i się udało.

Jest to duży projekt, o którym było głośno w świecie pokera, wiążesz z nim duże nadzieje?

Paweł Piotr Jabłoński: Jak najbardziej. W momencie, kiedy pomyślałem o wysłaniu maila do Ivey League i do RunItOnce, tam gdzie działa Phil Galfond, pomyślałem sobie, że może to nie dla mnie, w sumie angielski znam nieźle, ale czy oni będą chcieli kogoś z Polski? Pojawiły się takie myśli, które nie są dla nas dobre – wątpliwości. Ale to właśnie od tego, jak sobie z tymi wątpliwościami czy z pojawiającymi problemami radzimy zależy to, co w życiu osiągamy.

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa