Adam Friedman: Trzy razy z rzędu

Adam Friedman: Trzy razy z rzędu

Jeżeli oglądaliście relacje z World Series of Poker 2005, emitowane na ESPN, to zapewne możecie kojarzyć Adama Friedmana, który zaliczył w tym evencie deep run, a w tym roku był bliski swojej drugiej bransoletki WSOP. Jaka jest jego pokerowa historia?

Początki

Friedman wychował się w Gahanna w stanie Ohio, na przedmieściach miasta Columbus. Jego ojciec, Marc, przez 35 lat był prawnikiem, a jego mama Donna, spędziła 3 dekady pracując jako nauczycie. Adam na młodszą siostrę, Jennę. Mimo iż jego ojciec grał trochę w karty, nie były one obecne w życiu małego Adama aż do czasów studiów na Indiana University.

„Myślę, że miałem całkiem normalne dzieciństwo. Grałem sporo w tenisa gdy dorastałem. Moi rodzice byli oczywiście bardzo wykształceni i chcieli, abym ja również był właściwie wyedukowany. Studiowałem zatem marketing i zarządzanie a także rusycystykę i komunikację. Wydaje się, że te dziedziny miały ze sobą mało wspólnego i tak rzeczywiście było. Szczerze mówiąc, to nie wiedziałem, co chcę robić przez resztę mojego życia, nie miałem żadnego planu.”

Pokerowy boom związany z sukcesem Chrisa Moneymakera jeszcze nie nastąpił, ale znał dobrze film Rounders i słyszał o serii World Poker Tour. W ten sposób poker trafił do jego życia.

„Nigdy nie marzyłem o graniu w pokera i zarabianiu na tym. Wpadłem do pokerowego świata przez przypadek pod koniec 2002 roku. Wyszliśmy razem do przyjaciół i tam graliśmy o drobne pieniądze. Wygrałem sporo jak na tamte czasy, około $50, ale potem wszystko oddałem znajomym, stawiając im kolejki w barze. To nie było nic na poważnie, ale zauważyłem podczas kolejnych rozgrywek, że wygrywam najczęściej” – mówi teraz Friedman.

Friedman zapytany, dlaczego był regularnym zwycięzcą tych rozgrywek odpowiada, że według niego nie wierzy w coś takiego jak instynkt czy naturalne zdolności.

„Nie robiłem niczego szczególnego aby pomóc sobie w tych grach. Grałem tylko dobre karty, podczas gdy reszta grała też złe. Dopiero potem zacząłem grać na stawkach $3/$6 w turniejach charytatywnych w Ohio. Kiedy skończyłem szkołę średnią, miałem tylko $5000 więc nie było tak, że cały czas grałem. Odkryłem wtedy jedynie, że poker może być dochodowy.”

Friedman miał ukończone dwa fakultery, ale nie za bardzo wiedział, co ma z nimi zrobić. Skończyło się tym, że wziął sobie rok wolnego na zastanowienie się, co dalej robić. Kontynuował również pokerową karierę.

„Nie czułem jeszcze wtedy, że jestem dojrzały. Spędzałem całe dnia grając w pokera, ale po roku chciałem zdobyć prawdziwą pracę” – przyznaje Amerykanin.

Turnieje live

Wtedy jednak jego życie odmieniło się na dobre. Friedman wygrał satelitę double shootout do Main Eventu World Series of Poker. Poleciał do Las Vegas i zaliczył deep run w najważniejszym turnieju świata, kończąc go na 43. miejscu. Prawie ćwierć miliona dolarów, które wtedy wygrał, pozwoliły mu na rozwinięcie skrzydeł w pokerze.

To był jego pierwszy cash w profesjonalnym turnieju. Na drugi poczekał tylko kilka miesięcy gdy zajął 25. miejsce w WPT Five Diamond World Poker Classic i zgarnął $48,3 tys.

Pierwsze zwycięstwo przyszło w kwietniu 2006 roku kiedy wygrał turniej $1580 Midwest Regional Poker Championship i zgarnął $36,6 tys. Zaledwie dwa dni później triumfował w Main Evencie tego festiwalu i wygrał drugą sześciocyfrówkę w życiu – $148 tys.

Na kolejną musiał poczekać rok i co ciekawe i niezwykle rzadkie w pokerze, udało mu się obronić tytuł w Midwest Regional Poker Championship w Elizabeth. Otrzymał $101 tys.

Zapewne w to nie uwierzycie, ale Friedman wygrał ten turniej również w 2009. Tym razem jednak jego wygrana wyniosła „tylko” $92 tys.

„Wtedy zdałem sobie sprawę, że pracuję gdzie chcę, kiedy chcę, bez wstawania z budzikiem, szefa, który wywiera presję i byłem bardzo z tego powodu szczęśliwy” – mówił wtedy Friedman.

W 2009 był dwukrotnie bliski stołu finałowego World Series of Poker, ale udało mu się osiągnąć ten sukces dopiero w 2011 roku kiedy zajął 3. miejsce w turnieju $1500 HORSE i dostał $121 tys.

Rok później mógł już świętować zdobycie tytułu najważniejszej serii na świecie. Friedman wygrał turniej $5000 7-card Stud Hi/Lo i dostał ponad ćwierć miliona dolarów. Bardzo dobry był dla niego rok 2013 na WSOP kiedy zaliczył aż 5 miejsc płatnych w tym 2 stoły finałowe. Tuż po zakończeniu rywalizacji w Las Vegas wygrał Main Event Heartlad Poker Tour za $84 tys.

W ubiegłym roku Fridman zaliczył swój pierwszy stół finałowy turnieju WPT. W LA Poker Classic zajął 6. miejsce i dostał $200 tys.

W tym roku Friedman był bliski swojej drugiej bransoletki WSOP. Zajął 5. miejsce w turnieju $10 000 Dealers Choice i zgarnął $64 tys.

Łącznie w swojej karierze Friedman wygrał $1,8 mln dzięki 46 cashom.

Pokerzyści są głupi w kwestii pieniędzy

Niedawno Friedman udzielił bardzo ciekawej wypowiedzi, dotyczącej zarządzania pieniędzmi przez zawodowców.

„Myślę teraz bardziej kompleksowo. Kiedy mialem 23 lata, moim marzeniem było uczestniczenie w najwyższych rozgrywkach na świecie. Ale prawda jest taka, że chodzi w nich głównie o ego. Jeżeli naprawdę by się chciało, to można utrzymywać się z gry na stawkach $10/$20. Nie chcę nigdy więcej podejmować zbędnego ryzyka tylko dla potencjalnego zysku w krótkim terminie. Nie mam też problemu ze schodzeniem na niższe stawki gdy idzie mi źle. Nie ma w tym nic wstydliwego. Tym, co jest wstydliwe jest fakt, że uczestniczysz w grze, na którą cię nie stać, przegrywasz i musisz się zapożyczać. Pokerzyści dążą do tego, żeby jeść jak ptaszki a srać jak słonie. Oznacza to, że kiedy wygrywają, to niewiele, a jak przegrywają, to mnóstwo.”

„Moim symbolem sukcesu w tym biznesie nie są bransoletki. Wszyscy mówią, że chodzi im o sławę, trofea, ale tak naprawdę nie wiedzą nic o utrzymywaniu się zarobkowym z pokera. Zawsze przytaczam słowa Mike Sextona, który powiedział kiedyś że przedmiotem tej gry w warunkach bycia profesjonalnym graczem jest powiększanie swojego brankrolla i poprawianie życia swojego i swojej rodziny”.

A co według niego należy robić, aby odnosić sukcesy w pokerze?

„Chciałbym zajmować się jeszcze czymś innym, ale prawda jest taka, że poker jest dochodowy, a moim głównym celem jest posiadanie dużej ilości pieniędzy, z których mógłbym żyć więc nie mam żadnego interesu w przechodzeniu na emeryturę. Większość pokerzystów jest głupia w kwestii pieniędzy. Zawsze mówię im, żeby inwestowali jak najwięcej jak najwięcej poza pokerem, bo przyjdzie czas, że nie będą mogli grać lub będą czegoś potrzebować. Sam nie rozumiałem tego w wieku 23 lat, ale jeżeli się tego nie pojmie, to straci się wszystko.” – mówi zawodnik.

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa