Błażej Przygórzewski – złapał wiatr w żagle

Błażej Przygórzewski - złapał wiatr w żagle

W żeglarstwie, w którym jest trzykrotnym mistrzem Polski, jedną z kluczowych umiejętności jest wykorzystywanie podchumów wiatru. Można powiedzieć, że w ostatnich tygodniach ten wiatr wieje bardzo mocno w żagiel jego pokerowej kariery. Poznajcie Błażeja Przygórzewskiego!

Wróciłeś właśnie z Malty, gdzie zaliczyłeś bardzo dobry występ – dwa stoły finałowe, jak Ci się grało, jak oceniasz ten wyjazd?

Błażej Przygórzewski: Myślę, że jeśli chodzi o mój występ to było całkiem nieźle, dwa stoły finałowe to całkiem fajny wynik. Dochodziłem daleko w turniejach i to upewnia mnie w tym, że daję sobie radę również w eventach live, a nie wszyscy tak mają i niektórzy są dobry w Internecie, ale na żywo już nie. Dobrze szło mi też, tuż przed samym wyjazdem – byłem drugi w Sunday warm-up, dzięki czemu łatwiej grało mi się już na miejscu i mogłem na siebie wziąć nieco więcej udziałów i grać droższe turnieje.

Czy po ubiegłorocznym Wiedniu nie miałeś już takiego uczucia, że już wtedy świetnie radziłeś sobie również w turniejach live? Mówiłeś, że ten wynik daje ci przepustkę do większego pokerowego świata.

Błażej Przygórzewski: Myślę, że ten Wiedeń cały czas stanowi dla mnie przepustkę, to jest zdecydowanie mój najlepszy wynik live. Coś, co mnie po nim dopadło to dosyć mocna wariancja, dlatego nie pojawiłem się na kilku festiwalach na początku 2015 roku. W 2014 miałem dwa turnieje główne, z których odpadałem w ten sam sposób. Wtedy miałem taki zjazd, że niezbyt chciałem grać live. Od jakiegoś czasu chciałem, wrócę na do gry na żywo. Nie ukrywam, że wpływ na to miała fajniejsza ekipa, która zaczęła teraz jeździć na festiwale.

A jaki jest twój główny cel w pokerze?

Błażej Przygórzewski: Chcę być jak najlepszym i chcę, aby gra sprawiała mi przyjemność. To są moje główne cele. Teraz cieszę się pokerem, ale zimą może być odwrotnie, a to nie sprzyja utrzymywaniu wysokiego volume i nie pomaga też w wynikach. W tej chwili bardzo chce mi się grać, od kilku dni gram sesje właściwie codziennie, a w całym roku nie odpuściłem chyba żadnej niedzieli. Mocno pomógł mi również pobyt w Kanadzie, gdzie grało mi się bardzo dobrze, a największym atutem była strefa czasowa bo mogłem zaczynać grę rano.

Być może nie wszyscy wiedzą, że masz za sobą bardzo duże sukcesy w żeglarstwie, trzykrotnie byłeś mistrzem Polski. Czy kariera w tym sporcie jest już za tobą?

Błażej Przygórzewski: Można powiedzieć, że odwiesiłem żagiel na kołku (śmiech). Leży on w moim klubie i czeka na mnie. Od dwóch lat nie pojawiłem się w środowisku i odpuściłem sobie ten temat. Zobaczymy, może kiedyś wrócę do tego. Mam marzenie, aby wrócić do żeglarstwa match racingowego, ale jest do bardzo droga dyscyplina i zarobienie takich pieniędzy w pokerze byłoby bardzo trudnym zadaniem.

Od którego roku trenowałeś?

Błażej Przygórzewski: W sumie pierwsza rzecz w życiu, jaką pamiętam to wakacje na Mazurach jak ojciec wsadzał mnie na jakąś łódkę. Ale profesjonalnie trenować zacząłem dość późno bo od 10 roku życia i zacząłem od żeglarstwa regatowego. Ale wcześniej też za dużych przerw w pływaniu nie miałem. Na początku nie odnosiłem jednak dużych sukcesów, właśnie przez to, że późno zacząłem trenować i przez to, że złamałem rękę. Pierwsze mistrzostwo Polski wygrałem w wieku 18 lat, potem 19 i 20 lat. Później, po mistrzostwach na których zająłem 3. miejsce, przestałem trenować, bo nie było czasu. Aby zdobyć mistrzostwo Polski trzeba na to poświęcić bardzo dużo czasu, nawet 100 dni. Stwierdziłem, że nie mam na to czasu, że wybieram pokera, bo żeglarstwo nie jest sportem, na którym się zarabia. Ale polecam wszystkim żeglarstwo, bo jest to bardzo rozwojowy sport, szczególnie dla dzieci.

Czy kariera żeglarska pomogła ci jakoś w pokerze? Te dyscypliny mają w ogóle jakieś podobieństwa?

Błażej Przygórzewski: W pokerze można nauczyć się więcej rzeczy, które przydadzą się w żeglarstwie niż odwrotnie, na przykład to, jak radzić sobie z wariancją. Jest to temat zupełnie nie poruszany przez trenerów żeglarstwa, a przecież występuje w nim czynnik losowości, choćby co do tego, z której strony wiatr zawieje. Żeglarze zdają sobie z tego sprawę, ale myślę, że teraz mnie łatwiej byłoby w żeglarstwie przyjąć to na klatę po tylu latach gry w pokera. W żeglarstwie po jakimś bad beacie zawsze można szybko wyładować emocje, bo jest to sport siłowy. W pokerze trzeba je schować do kieszeni i grać dalej. Trudno znaleźć jakieś podobieństwa pomiędzy tymi dyscyplinami.

A czy twoje pokerowe początki mają jakiś związek z żeglarstwem? Graliście na przykład na obozach?

Błażej Przygórzewski: Nie, w pokerze nie spotkałem jeszcze żadnej osoby, która wywodziłaby się z żeglarstwa. Te dyscypliny nie mają wiele wspólnego i nie graliśmy nigdy razem. Teraz, po moich sukcesach, trochę ludzi z żeglarstwa zaczęła spróbować swoich sił.

Jak odebrałeś ostatnie zmiany w programie partnerskim pokerstars? Ruszyło cię to, uważasz, ze Amaya robi skok na kasę graczy, czy jednak uznałeś, że to nie jest temat warty poświęcania mu czasu?

Błażej Przygórzewski: Prawdopodobnie jestem w zdecydowanej mniejszości bo uważam, że są to zmiany na plus i nie wiem, dlaczego gracze MTT się tak na nie wkurzają. Jedynym minusem, jakiego ja się dopatruję to fakt, że część graczy, którzy wyrabiali rake na jakichś stawkach teraz będą mieli go obciętego, bo mają oni dobrą etykę pracy, poświęcają na to dużo czasu. Ale nie rozumiem graczy MTT bo nie robią oni Supernova Elite. Jeśli chodzi o rake to szczerze mówiąc większosć graczy ma go gdzieś bo większość z nich nie wykorzystywało go w ogóle albo używali ichś do jakichś satelit. Jeżeli teraz mówią, że ktoś im coś zabiera, to według mnie jest to głupie. Większość zmian, jakie wchodziły, na początku było krytykowanych, choćby gry Spin and Go, a potem okazywało się, że to jednak wypaliło.

Czy według ciebie poker w Polsce ma jakieś szanse na legalizację w najbliższych latach?

Błażej Przygórzewski: Jak najbardziej, uważam, że jest na to szansa. Musi jednak być ekipa, która nie będzie przejmowała się resztą. Bo jeżeli zaczniemy „słuchać ludu” w tej kwestii, to nigdy się nie dogadamy przy ustalaniu zasad i poker nie zostanie zalegalizowany. Jest ogromna grupa osób, którym tak naprawdę nie zależy na legalizowaniu pokera w Polsce i to nawet wśród pokerzystów, którym jest wygodnie tak jak teraz. Moim zdaniem legalizacja powinna zostać przeprowadzona jak najszybciej.

Czy masz jakąś rutynę przed przystąpieniem do sesji online, na przykład ćwiczenia, basen, konkretne jedzenie?

Błażej Przygórzewski: Zawsze powtarzam, że ja nie jestem żadnym wzorem w tej kwestii. Ale generalnie zazwyczaj odpalam sobie przed grą Legaue of Legends, grę głupią na maksa, ale relaksuje mnie ona przed grą. Lubię być najedzony, nie lubię zamawiać czegoś w trakcie sesji, bo to wiąże się z tym, że muszę wstać od komputera, a łatwo jest sobie policzyć, że odejście na 2 minuty może nas sporo kosztować.

A stanowisko do gry? Masz wielki duży fotel, kilka monitorów itp. czy raczej nie przywiązujesz do tego zbyt wielkiej wagi?

Błażej Przygórzewski: To kolejna z rzeczy, w których nie jestem wzorem do naśladowania. Mam bałagan na biurku, ważne, żebym miał miejsce na podkładkę i tyle. Teraz nie mam już zapasowego internetu bo każdy ma na komórce i to zawsze działa. Teraz czekam tylko na moment, w którym będziemy mieli zwijane monitory i wtedy będzie można podróżować na luzie i grać wszędzie w pokera.

Gdybyś miał wskazać 4-5 osób, z którymi chciałbyś zagrać gierkę w pokera, niekoniecznie ze świata naszej gry to kogo byś wskazał?

Błażej Przygórzewski: Nie myślałem nigdy o tym, ale na pewno jedną z takich osób byłby Władimir Putin – myślę, że to świetny kandydat do rozgrywki. Inną osobą byłby Bill Gates ze względu na jego majątek, kolejną osobą byłby szef Oracle Larry Ellison. Oni mają swój team żeglarski i dzięki Oracle technologia w żeglarstwie poszła niesamowicie do przodu i to tylko przez to, że chcieli wygrać jedne regaty. Władował ogromne pieniądze w ten temat. Chciałbym go spotkać i porozmawiać z nim, a przy okazji warto dodać, że ma dużo pieniędzy. I może jeszcze do tego grona dołożyłbym Marcina Krefta, z którym kilka razy jeździliśmy razem na festiwale, ale nie mieliśmy jeszcze okazji grać.

A Dan Bilzerian?

Błażej Przygórzewski: Nie wiem czy byłby w stanie wrzucać w gierce tyle pieniędzy ile bym chciał. On dużo gada, ale nie jest to człowiek, którego jakoś słucham, jest strasznym głupolem.

Jakie są twoje plany na najbliższe miesiące?

Błażej Przygórzewski: Na pewno festiwal w Pradze, zastanawiałem się też nad Amsterdamem i Masters Classic of Poker, ale jest to jeden z droższych festiwali więc dwa razy się nad nim zastanowię. Chciałbym zagrać gdzieś jeszcze oprócz Pragi. A W styczniu wybieram się do Australii – chcę tam posiedzieć, pograć, poserfować gdy mają lato.

Jaką radę dałbyś początkującym pokerzystom, która może pozytywnie wpłynąć na ich grę.

Błażej Przygórzewski: Jeżeli chodzi o zagrania można sugerować się zdaniem innych graczy, naśladować ich, ale jeżeli chodzi o całe życie pokerowe – to ile gramy itd. nie powinniśmy przyjmować żadnych wytycznych. Jeżeli ktoś chce grać przez 365 dni w roku to niech to robi i nie zważa na innych. Radziłbym, żeby z dużym dystansem podchodzić do tego, co robią inni i robić swoje.

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa