Rupert Elder: Streamy, rekordowa wygrana i pokerowa zazdrość

Rupert Elder: Streamy, rekordowa wygrana i pokerowa zazdrość

Pochodzący z Wielkiej Brytanii Rupert Elder to pokerzysta, który z sukcesami gra od paru lat walczy na pokerowej scenie online i live. Jakiś czas temu zrobił przerwę od gry, a teraz powrócił. Jest jednym z popularniejszych streamerów na Twitchu. Dzisiaj mówi, że poker nie jest dla niego miłością, tylko sympatycznym sposobem na spędzenie czasu.

Elder w wywiadzie dla CalvinAyre.com mówi, że w czasie swojej rocznej przerwy postanowił rozwijać hobby. Początkowo jednak chciał wraz ze znajomymi otworzyć coś w rodzaju małej kawiarni w Edynburgu. Ostatecznie jednak doszło to do skutku, bo nie udało mu się wynająć ze wspólnikami miejsca do prowadzenia biznesu.

Nie próżnował. Zrobił kurs na analityka finansowego, uczył się również żeglować. Postanowił nawet zagrać z lokalną drużyną w lidze ping ponga, w którego grał już wcześniej. Przyznaje jednak, że to nie był szczególnie dobry pomysł, bo „gracze tenisa stołowego są jeszcze dziwniejsi niż pokerzyści”. Planuje jednak dalej rozwijać swoje zainteresowania i zdobywać następne certyfikaty.

Na Twitchu od razu wygrał i skorzystał podwójnie

W czerwcu wrócił do gry. W jedną z niedziel, nieco znudzony, postanowił zagrać sesję i odpalił stream na Twitchu. Wygrał jeden z turniejów, co już na początku przygody ze streamowaniem przysporzyło mu fanów. Tego dnia oglądało go około 300 osób. Później, kiedy wygrał ogromny turniej na Americas Cardroom miał w pewnym momencie prawie 2 tysiące widzów.

Zgarnął wtedy 125 tysięcy dolarów, co jest prawdopodobnie jednym z największych (jeżeli nie największym) wynikiem pokerzysty, który streamuje swoją grę. Na fali tego sukcesu zwróciła się do niego strona Global Poker Link, która jest serwisem stakingowym. Od tego momentu sprzedaje tam swoją akcję turniejową.

Od kilku miesięcy były mistrz EPT swoje wyniki i podsumowanie turniejów publikuje na blogu. Czemu zdecydował się na coś takiego? Tłumaczy, że niektórzy za bardzo interesowali się jego finansami, a wiedzę o nich czerpali z Sharkscope, które nie pokazuje wyników dokładnie. Dlatego zdecydował się na blogowe wpisy.

„Nie kocham pokera, po prostu cieszę się mogąc grać”

Nie wrócił jednak z miłości do gry, a przynajmniej nie określa swojego zainteresowanie pokerem właśnie w ten sposób. Mówi, że karty potrafią go cieszyć, ale też niekiedy po prostu się nudzi. W październiku rozegrał tylko siedem sesji, ale zaznacza, że nie chce grać na siłę. Kiedy czuje, że woli wyjść na piwo, to rezygnuje z gry w turniejach.

Poker jest jednak ciągle jego głównym zainteresowaniem. Pytany o to, co zrobiły mając do dyspozycji 10 tysięcy godzin pracy nad jakimś hobby, mówi, że pewnie zająłby się żeglugą, ale bałby się, że to mu się znudzi. W takiej sytuacji wybiera jednak doskonalenie swojej gry.

W rozmowie pojawia się też ciekawa porada, którą mogą zastosować pokerzyści: – Po pierwsze, trzeba spróbować nie być zazdrosnym w stosunku do kobiet lub mężczyzn. Stawałem się zazdrosny kiedy moi naprawdę dobrzy przyjaciele wygrywali pokerowe turnieje. Teraz już się tak nie zachowuje, bo jako pokerzysta nieco „ostygłem”. To nie jest dobra cecha i nie ma w tym nic atrakcyjnego, a ludzie nie chcą się zadawać z podobnymi osobami – wyjaśnia.

Źródło: CalvinAyre.com.

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa