W ogniu pytań: JenOrek

W ogniu pytań: JenOrek

W turniejach online wygrał już ponad $200 tys. Ma również na koncie miejsca płatne w turniejach live. Przyznaje jednak, że poker jest dla niego ważną, ale jednak tylko pasją. Przeczytajcie wywiad z naszym zawodnikiem, w którym opowiada m.in. jak był… chłopakiem pokerzystki na PCA.

Poker jest dla ciebie pasją, hobby, zawodem czy wszystkim po trochu?

JenOrek: W moim przypadku to jednak chyba pasja. Lubię grać w pokera, czy to on-line czy live, sprawia mi to wielką przyjemność. Na co dzień utrzymuję się z innych źródeł, mam tu na myśli różne biznesy, a poker pod względem finansowym to tylko dodatek, choć nie mały oczywiście. Ostatnio wraz z narzeczoną Izą kupiliśmy mieszkanie, a z pieniędzy z pokera w pełni je wyremontowaliśmy i umeblowaliśmy. Choć gdyby mi ktoś wcześniej powiedział, że to tyle kosztuje, zastanowiłbym się dwa razy i… pewnie podjął taką samą decyzję (śmiech)

Kiedy zainteresowałeś się pokerem i kiedy stał się on poważną częścią Twojego życia?

JenOrek: Pierwsza styczność z pokerem miała miejsce dekadę temu. Powiedzmy, że byłem uzależniony od zakładów bukmacherskich on-line. Jako młody chłopak nawet zbudowałem rolla na zakładach z 1000 euro do 40 000 euro, żeby wszystko przegrać w miesiąc ;/ Ale zanim przegrałem, byłem na tyle uzależniony od emocji, jakie dają zakłady, że poniedziałki były dla mnie drogą przez mękę. Z braku oferty akurat na ten dzień, obstawiałem nawet krykiet nie wiedząc wtedy prawie nic o tej dyscyplinie. No i z braku tych emocji odkryłem na stronie bukmachera zakładkę „poker”. Reszty można się domyślić (śmiech).

Masz jakiś pokerowy wzór/ulubionego pokerzystę? Kto nim jest i dlaczego?

JenOrek: Kiedyś jak zaczynałem naukę gry przez filmiki na youtubie, polubiłem Tonego G, a że niewiele jeszcze wiedziałem o tej grze, to (aż wstyd przyznać) uważałem go za najlepszego gracza. W tej chwili ciężko jest wykreować taką jedną osobę, która byłaby wzorem do naśladowania, bo nie ma już tv poker show, a gracze z topu za rzadko będą dochodzić do FT w ME różnych festiwali, żeby móc częściej ich obserwować.

Grasz przede wszystkim online, ale pojawiasz się też od czasu do czasu w większych eventach live – nie kusi Cię, aby regularnie wyjeżdżać na duże festiwale?

JenOrek: Gra live jest fajna, ale niestety bardzo kosztowna. Zagrałem łącznie około 15-20 turniejów z BI powyżej 1000 euro i nie pamiętam czy scashowałem choćby jeden. Kiedyś miałem większe ciśnienie, żeby grać live. W tej chwili ogranicza mnie głównie brak kasy – znów wychodzi ten remont (śmiech) – bo czas zawsze by się znalazł. A może mało kto wie, ale byłem jedynym „chłopakiem pokerzystki” wśród polskiej ekipy na PCA w 2014r, a nie jak to jest w zwyczaju pokerzystą ze swoją dziewczyną 🙂 Tak akurat się złożyło, że to Iza wygrała pakiet i zagrała w ME, ja mogłem tylko powalczyć w kilku SE (śmiech).

Czy w najbliższym czasie planujesz wyjazd na jakiś festiwal?

JenOrek: W moim przypadku rzadko kiedy wyjazdy są zaplanowane na dużo wcześniej. Zazwyczaj gram satki o pakiet tuż przed samym festiwalem, więc nigdy nie wiadomo gdzie się pojawię. Oczywiście są też festiwale, na które jadę w ciemno bo mam blisko, jak Berlin albo uwielbiam jakieś konkretne miejsce, jak Barcelona.

Które z miejsc, jakie odwiedziłeś w związku z pokerem wspominasz najchętniej?

JenOrek: Jeżeli chodzi o połączenie względów finansowych i turystycznych, to zdecydowanie Barcelona. Często wracam tam poza festiwalami, a najbardziej polecam na zwiedzanie wrzesień i październik, miesiące w których wciąż jest ciepło, a turystów zdecydowanie mniej niż w sezonie. Dzięki temu nie ma kilometrowych kolejek do wielu atrakcji turystycznych, jak choćby do Parku Guell. Jeżeli chodzi o najlepszy wypad pokerowy pod względem towarzyskim i wypoczynkowym to mam w pamięci dwa takie. St. Maarten na Karaibach i PCA na Bahamach. Wystarczy tylko wspomnieć, że na jednej z dyskotek składając się z grupa polskich pokerzystów i ich osobami towarzyszącymi na loże i alkohol, składaliśmy się po 500$? Do końca nie pamiętam, bo było naprawdę grubo…

Masz jakieś pokerowe marzenie?

JenOrek: Po za marzeniami o byciu bogatym i sławnym? To nie… (śmiech). A tak poważnie, to o sławę nie dbam, a młodzieńcze marzenia o dorobieniu się na pokerze też już powoli odchodzą do lamusa. Mam inne źródła dochodów, dużo bardziej z nimi wiążę nadzieję na bogactwo. Tak naprawdę to marzę o tym, żeby poker był częścią mojego życia, żeby nigdy mi się nie znudził i abym grał do końca swojego życia. Tak dużo wrażeń mi przyniósł, przynosi i mam nadzieję będzie przynosił, że to już samo w sobie jest wspaniałe.

Gdybyś miał wskazać kilka osób – niekoniecznie pokerzystów – z którymi chciałbyś zagrać przy jednym stole, to kto by to był?

JenOrek: Kiedyś podczas jednego z wyjazdów grałem przy stole cashowym z graczem rekreacyjnym z Izraela. Jeden z graczy chciał rozmienić sobie 500 euro, więc udał się do niego, a on przeszukując kieszenie, w których miał pliki pieniędzy musiał przeszukać około 7 różnych, żeby znaleźć plik pieniędzy o nominale mniejszym niż 200 euro. Myślę, że mógł mieć przy sobie jakieś 300 tys euro i wtedy pomyślałem: fuck, to ile ten gość musi mieć hajsu w banku… Zrobiło to na mnie duże wrażenie. W związku z tym, myślę że chciałbym usiąść przy stole z ludźmi, którzy odnieśli w życiu jakiś sukces. Żeby nie było nudno, to mieszanka byłaby z różnych dziedzin życia. Michael Jordan, Joe Bonamasa, Rory Mcilroy, James Hetfield, Roger Federer, Anthony Hopkins, Warren Buffet i Marek Kondrat.

Czy masz jakąś rutynę przed pokerową sesją? Ćwiczenia, jakieś konkretne jedzenie itp?

JenOrek: Moje życie jest mało rutynowe, więc nie przywiązuję się do konkretnych zachowań przed sesją. Mam w domu orbitreka, którego staram się dosiadać codziennie, choć najczęściej wychodzi co 2-3 dni. Jem to co poda mi narzeczona, więc to Ona dba o moją dietę. Kiedyś gdy byłem singlem zawsze przed sesją spałem 2-3h, żeby być w pełni wypoczętym, teraz obowiązki zawodowe jak i „związkowe” nie pozwalają mi na to.

Jak oceniasz ostatnie zmiany na pokerstars? Uważasz, ze ten pokerroom popełnia błąd z programem VIP czy może jesteś zdania, że ta zmiana jest mało znacząca?

JenOrek: Dla graczy, którzy grają na wysokie stawki cash nie może to być zmiana mało znacząca, bo stracą znaczną część swoich profitów. Dla graczy turniejowych niewiele to zmienia. Nie sądzę, że dla graczy którzy wkupują się bezpośrednio za 50 000 do high rollera WCOOP, zrobiło różnice 2-3 000 stracone w programie lojalnościowym w ciągu roku. Swingi w turniejach są tak duże, że nawet najlepszy program lojalnościowy nie jest w stanie tego choć trochę wyrównać. Dużo ważniejsze dla turniejowców jest to, żeby w turnieju grało po 1000 osób i więcej, niż sam fakt większego rake. Jestem pewien, że gdyby dajmy na to party poker zmniejszyło rake z 10% do 5%, to field niewiele by wzrósł, bo gracze rekreacyjni nie dbają o to. Oni chcą wygrać za 11$ – 10 000$, a nie za 10,5$ – 500$. Byłbym w stanie bronić pokerstars, gdybym wiedział że te pieniądze zostaną przeznaczone na jeszcze większą reklamę i zdobywanie nowych graczy, ale obawiam się że tu chodzi po prostu o większe zyski. A co do blokowania HUD-a. Jeżeli skuteczność będzie 100%, to jestem za.

Czy masz nadzieję, że sytuacja prawna związana z pokerem w Polsce zmieni się w najbliższym czasie?

JenOrek: Jestem życiowym optymistą, więc oczywiście nadzieję mam. Ale nadzieja umiera ostatnia, więc w takich kategoriach można to rozpatrywać. Kto umrze pierwszy, nadzieja czy ja? (śmiech).

Jaką radę dałbyś początkującym pokerzystom? Coś, co może zmienić ich grę i znacznie ją poprawić?

JenOrek: Aby przekroczyli jak najszybciej tę magiczną barierę, po której zrozumieją, że tak samo ważne albo ważniejsze od tego jakie karty mamy my, jest to co posiada przeciwnik. Dopiero od tej chwili można zacząć grać poprawnie w pokera bawiąc się sizingiem, zasięgami czy eqiuty.

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa