Paweł „Verneer” Nazarewicz: Od nauczyciela do pokerzysty, od pokerzysty do nauczyciela

Paweł "Verneer" Nazarewicz: Od nauczyciela do pokerzysty, od pokerzysty do nauczyciela

W świecie pokera największą popularnością cieszą się pewnie najbardziej szalone i dziwne historie. Wydaje się, że wielu znanych dzisiaj grinderów, mogłoby opowiedzieć o tym, ile razy próbowało od zera. Inni byli na szczycie, ale spadali z niego z hukiem lądując bez niczego.

W tym wszystkim gubimy gdzieś czasem ciekawe opowieści o ludziach, którzy nie byli na pierwszych stronach gazet i nagłówkach serwisów o pokerze. Takim jest właśnie Paweł Nazarewicz. Pokerowy trener, były gracz, a dzisiaj wykładowca matematyki.

Nie oszukujmy się – większość z nas Pawła zapewne nie zna. Wynika to z faktu, że nasz krajan (urodzony w Warszawie), w wieku 11 wyemigrował wraz z całą rodziną do Stanów Zjednoczonych. Dlatego rozmawiam z nim po angielsku, bo polski zna, ale nasz język pamięta słabo. O Polsce nie zapomniał – w zeszłym roku na tydzień przyleciał do rodziny.

Pokera uczył się na studiach…

To w jaki sposób poznał pokera, tylko częściowo przypomina inne historie. Czas dorastania miał już dawno za sobą: – To zaczęło się od regularnych gier z moimi kolegami na studiach magisterskich – graliśmy jakieś niskie stawki. Oni jednak nie grali tak często, jak ja bym chciał, a więc wpłaciłem trochę pieniędzy online i tak to się zaczęło.

Wspomina, że było to około 10 lat temu. Nie miał wystarczającej wiedzy o tym jak należy grać. Takowa nie była też jeszcze tak łatwo dostępna jak dzisiaj. W jednym z wywiadów określił siebie „pasywną rybką”. Dość przypadkowo trafił na serwis Card Runners i był mocno zaskoczony tym w jaki sposób gracze wyjaśniają swoje decyzje i zagrania.

Początkowo jednak tej wiedzy nie wziął sobie do serca. Wpłacał kilkaset dolarów i wchodził na stoły NL50 i NL100, grał również turnieje Sit and Go. Nie miał pojęcia o czymś takim jak zarządzanie kapitałem.

…a po studiach sam uczył gry w pokera

Warto odnotować, że w tym samym czasie Paweł był już wykładowcą matematyki. Dzisiaj mówi jednak, że akurat ten matematyczny element w pokerze na początku go nie interesował (co widać też po szaleństwach z bankrollem). Zwracał przede wszystkim uwagę na to, w jaki sposób grają rywale i tym kierował się ucząc pokera. Jakie więc ta matematyka ma znaczenie? – Myślę, że jej rola w No Limit Holdem jest przeszacowana, ale z kolei jej znaczenie jest zbyt umniejszone w Pot Limit Omaha.

Poważniejsze podejście do edukacji zaowocowało w okolicach 2008 roku. Paweł wspomina, że uwielbiał pomagać ludziom, często odpowiadając na pytania na forum dotyczącym stawek micro i low. Card Runners poprosiło go, aby zaczął przygotowywać filmy na stronę (robi to do dzisiaj). Wtedy też zdecydował, że przerwie pracę w szkole i zajmie się zawodową grą.

To jednak nie była taka prosta sprawa. Dochodził właśnie do trzydziestki, miał narzeczoną, obowiązki, a dodatkowo musiał przecież porzucić znacznie pewniejszą pracę. Wszystko jednak przemyślał, bo po kilku latach miał argumenty: – Potrzebowałem odpowiednio dużej próbki, aby przekonać narzeczoną i jej rodzinę, że jest to opłacalne wyjście.

Od 200 dolarów do 10 000$ – Któż nie kocha wyzwań?

Szczególnie pośród pokerzystów, wszelakie wyzwania cieszą się ogromną popularnością. Ostatnio takie challenge często możemy oglądać również dzięki Twitchowi. Paweł kilka lat temu również postanowił spróbować swoich sił – rozegrał dwa bardzo ciekawe wyzwania.

W 2010 roku postanowił wystartować od 99 dolarów. Grę zakończył mając aż 45 000$. Rok później spróbował jeszcze raz. Tym razem na swoim koncie Full Tilt Poker miał dokładnie 200$. Przechodząc wszystkie stawki od NL5 do NL200, dotarł do kwoty 10 000$.

Wyzwanie_Pawła

– Niektóre z dni były ciężkie i frustrujące, ale robiłem stałe postępy, które były kluczem. Tygodnie na plusie zamieniły się w miesiące i nagle to wszystko się skończyło. Ironia sytuacji była taka, że skończyłem to na dzień przez Czarnym Piątkiem – wspomina.

Paweł mówi, że kluczem do sukcesu była raczej krótka gra. Sesje miały po dwie trzy godziny – nie lubi długiego grindu. Później jeszcze spędzał około 1-2 godzin na analizie rozdań. W jednym z wywiadów mówił zresztą, że lepiej takie myślenie przenieść na szerszy pokerowy kontekst. Zamiast grindować przez 6 czy 7 dni w tygodniu, lepiej grać „A” Game przez 2-3 dni. Właśnie grając na najwyższym poziomie możemy lepiej analizować rywali, poprawiać umiejętności, a w efekcie – zarabiać więcej. Chodzi także o pewną wolność, którą daje nam poker. Całotygodniowe grindowanie może nas zupełnie zrazić do gry.

Szukając informacji o naszym rodaku, zauważyłem też, że od czasu do czasu grał Pot Limit Omaha. Mówi, że gdyby grał profesjonalnie, może spróbowałby zmiany gry właśnie na PLO. Teraz nie ma czasu na naukę.. Graczom, którzy chcą grindować od niskich stawek lub uczyć się czegoś nowego, poleca jednak tę odmianę: – Myślę, że przewagi w PLO są większe, bo to jest gra, która jest mniej zrozumiana. Właśnie niej zacząłbym się uczyć, gdyby znów zaczął grać zawodowo.

„Czarny Piątek” – moment, który zakończył wiele karier

Po 15 kwietnia 2011 roku sytuacja właściwie wszystkich graczy online w Stanach Zjednoczonych znacznie się skomplikowała. Nagle nie mogli już oni grać w największych pokojach pokerowych. W 2013 roku postanowił jednak udać się do Kanady, aby tam zacząć grindować. Grał wtedy NL100 w formacie ZOOM i planował zdobycie statusu Super Nova.

Sprawy potoczyły się nieco inaczej niż planował. Musiał skrócić swój pobyt i do Kanady już nigdy nie wrócił. Dzisiaj mówi, że zamierza grać profesjonalnie. Uwielbia pracę wykładowcy na studiach (potrafi dobrze tłumaczyć różne zagadnienia matematyczne) i to zajmuje mu większość czasu. Nie chce także opuszczać swojej rodziny, bo taka rozłąka mocno daje się we znaki. Od czasu do czasu gra w pokoju Bovada. Ciągle też współpracuje z Card Runners.

Czy profesjonalne grindowanie to dzisiaj realny pomysł na życie? W jednym z blogów Nathana Williamsa, znanego ze świetnej gry na stawkach mikro, przeczytałem, że profesjonalna gra, szczególnie kiedy mamy obowiązki rodzinne, nie jest najlepszym pomysłem. Paweł przyznaje, że generalnie zgadza się z takim myśleniem. Gracze są lepiej przygotowani, grają więcej stołów. Przewagi się więc zmniejszyły. To jest niewdzięczny zawód.

Drążę jednak temat. Co poradziłby osobom, które myślą o zawodowym grindzie? – Potrzebują dużej próbki (9 do 12 miesięcy) wyników, aby w ogóle zacząć o tym myśleć. Tutaj trzeba myśleć także o kosztach takiej próby – co innego mógłbyś robić ze swoim czasem? Na końcu musisz także się upewnić, że nie masz poważnych wydatków (np. kredyt hipoteczny). Jeżeli przydarzy ci się downswing, a taki na pewno się pojawi, musisz mieć rezerwy, aby go wytrzymać – radzi.

Analizuj swoją grę, szukaj błędów, wybieraj dobre stoły!

Paweł nie ukrywa tego, że nie nigdy nie miał zamiaru grać wysokich stawek. Specjalizował się w mikro i niskich stawkach, jego filmy szkoleniowe często dotyczyły właśnie gry na takich stołach.

Zawsze miał też dużo rad dla graczy, którzy grają nisko albo dopiero startują w świecie pokera. Kilka lat temu napisał książkę „Builiding a bankroll: Full Ring Edition”, w której radzi jak stać się graczem wygrywającym i zbudować kapitał na grę.

Co ważne jest dla graczy, którzy stawiają pierwsze kroki w grze? – Trzeba analizować regularnie rozdania, aby starać się zrozumieć czemu gra przeciwko niektórym rywalom jest dla nas ciężka. To wskaże błędy w twoim własnym rozumowaniu. Musisz spróbować znaleźć sposoby na poprawę. Najważniejsza jest jednak selekcja gier. – Zawsze musisz umieć powiedzieć CZEMU masz przewagę w konkretnej grze – zaznacza.

Building a bankroll - książka Pawła

W jednej z rozmów powiedział, że podstawowym problemem graczy na mikro stawkach jest ich mentalność, która przypomina niektóre firmy działające w biznesie. Można bowiem postawić na wartość albo rozwój. Wartość to coś w rodzaju prowizji, którą wypłaca firma – tam nie ma zbyt dużo wzrostu. Inne może teraz nie mają zysków, ale stawiają na rozwój, który zaprocentuje w przyszłości.

Podobnie jest z pokerzystami. Jeżeli interesuje ich przede wszystkim zarabianie określonej sumy na miesiąc, to jest właśnie ta „wartość”. Powinni się rozwijać. Zamiast wybierać natychmiastową nagrodę – lepiej zarobić większe pieniądze w przyszłości.

Czy to oznacza, że nie powinniśmy stawiać też sobie celów związanych z pieniędzmi? – Oczywiście, że powinniśmy mieć takie cele kiedy gramy w pokera. Najważniejsze jest jednak, aby one były w DŁUGIM, a nie krótki czasie. Pieniądze to sposób na sprawdzenie naszych wyników i odpowiedzialność. Przykładowo: jeżeli stracisz 10 buy-inów, powinieneś udać się na niższe stawki. Wygranie 20 buy-inów oznacza, że możesz zrobić shota na wyższe stawki. To właśnie są cele finansowe.

Pokerowy kanon pozostaje taki sam – Oto żelazne porady dla początkujących!

Verneer mówi, że podstawowe elementy gry na niskich stawkach, które przedstawiał w swojej książce, nie zmieniły się przez kilka lat. Jak one wyglądają? Zobaczcie „7 podstaw gry”.

1. Zaakceptuj wariancję. To, że jesteś znakomitym graczem, nie oznacza, że będziesz cały czas wygrywał na przestrzeni sesji, dnia, tygodnia albo nawet miesiące. Szczęście odgrywa znaczącą rolę w pokerze. Trzeba zdawać sobie sprawę z dwóch rzeczy. To, że wygrywasz, nie znaczy koniecznie, iż grasz dobrze. To, że tracisz nie znaczy z kolei, że grasz źle.

2. Dobrze zarządzaj kapitałem. To jest Twoja obrona przed wyzerowaniem stanu konta w kasjerze. Przegrywając będziesz zmuszony, aby zejść na niższe stawki. Wygrywając masz motywację, aby próbować shotów na kolejny poziom.

3. Rozwijaj swoje ready. Musisz zarówno umieć zrozumieć statystyki, które pokazuje Ci HUD, ale również połączyć je w całość. Identyfikuj różnych rywali i sposoby na dostosowanie strategii w grze przeciwko nim.

4. Graj solidnie. Musisz zrozumieć czemu niektóre zagrania będą dawały Ci zyski, a inne nie. Nie bądź zaskoczony pokerowymi poradami jak te, które teraz czytasz. Wielu bardzo solidnych graczy ciągle popełnia podstawowe błędy przy stołach.

5. Graj swoje A-Game. Istnieje spora różnica pomiędzy znajomością dobrego zagrania, a realizacją tego przy stole. Nie możesz tiltować i grać swoją najlepszą grę czasem przez kilka godzin.

6. Poświęć się grze i nauce. Pracy przy stołach i poza nimi nie da się zastąpić. Mistrzostwo osiągasz poprzez doświadczenie.

7. Nie przestawaj się uczyć. Unikaj popadania w samozachwyt. To w pokerze bardzo łatwe. Ciągle poprawiaj swoją grę, analizuj kwestie, które sprawiają Ci problemy i mocno pracuj nad ich poprawą. Patrz i analizuj grę pokerzystów, których szanujesz – niech ich sukces stanowi dla Ciebie motywację.

Książkę „Building a bankroll” możecie nabyć na Amazonie.

Źródła: Własne, Pokernews.com, PokerStrategy, „Building a bankroll”.

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa