Sexton o nowej książce, WSOP i oczekiwaniach syna

Sexton o nowej książce, WSOP i oczekiwaniach syna

Mike Sexton, nazywany największym dżentelmenem w świecie pokera, w wywiadzie dla cardplayerlifestyle opowiedział o tym, jakie są jego plany w pokerze, w których eventach czuje się najmocniej oraz o co prosi go jego syn.

Opowiedz nam co nie co o swojej nowej książce „Life’s a Gamble”?

Mike Sexton: Po pierwsze to nie jest książka z cyklu „jak to zrobić”. To książka o życiu. Opowiada ona różne historie – historię samego pokera, historie ikon i legend związanych z tą grą, a także niektóre sytuacje, w które sam byłem zaangażowany. Niektóre z tych opowieści mają swoje własne rozdziały jak Chip Reese, Doyle Brunson, Puggy Pearson, Stu Ungar, Billy Baxter. Podsumowując, jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś na temat historii tej gry, tego jak poker wyglądał zanim nastały czasy telewizji, to w tej książce jest na ten temat wiele ciekawych rzeczy. Dużo dobrego hazardu, historie zakładów z handicapem, to wszystko znajdą fani pokera, golfa, czy ogólnie pojętej akcji i na pewno się nie zawiodą czytając tę pozycję.

Czemu podjęcie decyzji o napisaniu książki zajęło ci tyle lat? Co było katalizatorem, który spowodował, że powiedziałeś sobie, że to już czas?

Mike Sexton: W sumie, to na pomysł napisania tej książki wpadłem kilka lat temu. Wiele osób mówiło „Spójrz, jesteś łącznikiem pomiędzy starą szkołą pokera, a tym, co się dzieje obecnie. Masz wiele historii do opowiedzenia i jeśli ty tego nie zrobisz, to kto się w ogóle o nich kiedykolwiek dowie?” Co się stanie w międzyczasie? Niestety przedstawiciele starej szkoły już umierają, a życie toczy się dalej. A ja jestem tym łącznikiem między starym a nowym. Miałem wiele szczęścia, że gdy przybyłem do Las Vegas w latach 70-tych, obracałem się w środowisku graczy high stakes oraz legend pokera. W tamtym czasie znałem ich całkiem dobrze. Właśnie z tego powodu, że kiedyś znalazłem się w odpowiednim czasie i miejscu mogłem być dobrym łącznikiem. Zachęcono mnie do napisania tej książki, a wydawca mówił „Zrób to, zrób to, zrób to”. W końcu w zeszłym roku zdecydowałem się to zrobić. I oto jest! Uważam, że to zabawna i interesująca lektura. Napisałem ją całkowicie sam.

W jaki sposób decydowałeś, które historie mają znaleźć się w książce, a które nie?

Mike Sexton: Ustalenie hierarchii ważności między niektórymi historiami było trudną sprawą. Jednak musisz podjąć decyzję, by móc iść dalej. Myślisz sobie „Gdybym to ja był czytelnikiem, to o której historii chciałbym przeczytać? Jaki rodzaj akcji mnie interesuje? High Stakes czy też gra na polu golfowym?” Musisz przesortować swoje uczucia, tak jak byś to ty czytał o tych historiach. Jak wszędzie indziej, musisz ustalić priorytety a następnie pójść dalej. Potem oczywiście, gdy już wszystko zostało napisane pojawiają się wątpliwości „Kurcze mogłem to wstawić w tym miejscu”, ale to normalne, tak myślę.

Jesteś związany z World Poker Tour od jego powstania. Jestem pewien, że mnóstwo innych organizacji pokerowych chciałoby, abyś to ty je reprezentował. Co takiego widzisz w WPT, że jesteś z nimi już tyle czasu?

Mike Sexton: Uważam, ze World Poker Tour zmienił oblicze pokera na zawsze. Dosłownie zanim nie narodził się WPT, w całym kraju nie można było znaleźć miejsca, gdzie grałoby się w gry no-limit hold’em. Teraz jest to główna gra w każdym poker roomie w kraju. Tak więc to, co zrobili dla zrewolucjonizowania pokera, dla ściągnięcia wielu nowych graczy i rozprzestrzenienia się na cały świat nie ma sobie równych. Jestem dumny z tego, że jestem częścią World Poker Tour. To wspaniała firma, w której pracują fantastyczni ludzie – profesjonaliści. Mam szczęście mogąc tam pracować. Niewiele osób miało okazję móc naprawdę cieszyć się pracą, którą wykonują, którą tak na serio trudno nazwać pracą, a do której idzie się z wielką przyjemnością. Ja mam to szczęście i jestem za to wdzięczny. Kocham WPT. Wiem, że wiele osób powie, że to efekt Moneymakera czy też poker online wprowadził pokera do telewizji, ale wierzcie mi, że tak nie było, to World Poker Tour spowodował tę eksplozję. Nie mam co do tego wątpliwości.

Jesteś teraz na World Series of Poker. Ty swoją bransoletkę wygrałeś w 1989 roku. To było ponad 25 lat temu. Czym byłoby dla ciebie wygranie drugiej bransoletki po tak długim czasie?

Mike Sexton: Wygranie teraz bransoletki znaczyłoby dla mnie bardzo wiele, mam teraz siedmioletniego syna, który zawsze mówi „Tato wygraj bransoletkę, wygraj bransoletkę, wygraj bransoletkę”. Ja na to odpowiadam „Próbuję, wcale nie tak łatwo ją wygrać”. Więc jeśli wygram kolejną bransoletkę, to oczywiście powędruje prosto do mojego syna. Szczerze mówiąc to jest powód, dla którego chciałbym wygrać jedną z bransoletek. Byłoby to wspaniałe. W sumie to wygrałem WSOP Tournament of Champions z $1 000 000, ale nie dawano za to bransoletki. Prawdopodobnie dlatego, że w tym evencie uczestniczyły tylko osoby specjalnie zaproszone.

W jakim evencie lub dyscyplinie czujesz, że miałbyś największą szansę wygrania drugiej bransoletki? Czy może byłby to Senior Event?

Mike Sexton: W sobotę gram w Stud 8 z $10 000 wpisowym i uważam, że mam takie same szanse na wygraną jak każdy inny. To moja ulubiona gra, więc myślę, że to najlepszy wybór. Będzie także $1 500 event, ale zobaczymy czy mój kalendarz na to pozwoli. W 1999 roku skończyłem na drugim miejscu w Seniors’ Tournament.

Komunikat

Poker24 to najstarszy polskojęzyczny portal o pokerze. Niestety ze względu na zmiany prawne, bieżąca działalność została zawieszona do odwołania. Dziękujemy, że byliście z nami.

Redakcja

Kontakt

Kategorie Publikacji

Archiwum

Archiwa